Strażacy w Walii walczyli z letnimi pożarami bez odpowiedniego sprzętu – związek zawodowy alarmuje o braku 400 strażaków
Związek zawodowy strażaków FBU twierdzi, że podczas letnich pożarów w Walii strażacy i mieszkańcy byli świadomie narażani na ryzyko z powodu niedofinansowania. W czwartek 22 października pierwszy...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualności.UK Strażacy i mieszkańcy Walii byli podczas tegorocznych pożarów lasów i wrzosowisk świadomie narażani na ryzyko z powodu chronicznego niedofinansowania – twierdzi związek zawodowy strażaków Fire Brigades Union (FBU). Jak podaje nadawca publiczny BBC, strażacy i pracownicy centrum dyspozytorskiego w południowej Walii opowiadają, że pożary nie ustawały, a urazy wśród załóg były „na porządku dziennym”. Według związku w Walii brakuje 400 strażaków. W czwartek 22 października pierwszy minister Walii Rhun ap Iorwerth (Plaid Cymru) zorganizował w Merthyr Tydfil szczyt poświęcony zmianom klimatu i odporności kraju.
Spis treści
Bez odpowiednich butów i odzieży
Jak przekonuje FBU, strażacy wspinali się na wzgórza w nieodpowiednich butach i w nieprzepuszczających powietrza warstwach odzieży przeznaczonej do gaszenia pożarów budynków, bo brakowało sprzętu. Związek ostrzega, że jeśli nie zostaną podjęte natychmiastowe działania, istnieje „realne zagrożenie dla mieszkańców”. Rząd Walii odpowiada, że nie zapewnia podstawowego finansowania straży, ale „rozumie zgłaszane obawy” i jest przekonany, że trzeba zrobić wszystko, by zmniejszyć ryzyko pożarów.
Strażak z Bridgend Sean Cayford powiedział, że w połowie sierpnia załogi usłyszały, iż w całym regionie nie ma żadnych dostępnych wozów strażackich. Jak opowiada, pewnego dnia podczas akcji na szczycie góry nad Tredegar strażacy widzieli na horyzoncie sześć lub siedem innych pożarów trzeciej kategorii, najpoważniejszego rodzaju. Mimo pomocy straży z całej Wielkiej Brytanii strażaków wciąż było za mało. Część z nich doznała urazów nóg i udarów cieplnych, a wielu wciąż nie wróciło do pracy.
Prawie 2 000 zgłoszeń w ciągu dnia
Gemma Thomas z centrum dyspozytorskiego powiedziała, że zwykle przyjmuje ono 200-300 zgłoszeń dziennie, a w najbardziej pracowity dzień tego lata było ich prawie 2 000. Zdarzało się, że dyspozytorzy nie byli w stanie spełnić próśb napływających z miejsc akcji, a pracownicy robili sobie przerwy pojedynczo, po 10 minut. Jak podkreśla, wsparcie kierownictwa było „fenomenalne”, ale jej zdaniem takiego tempa nie da się utrzymać na dłuższą metę i potrzeba więcej strażaków.
Członek władz FBU w Walii Gareth Tovey mówi o „słabym przygotowaniu”. Jak wyjaśnia, do pożarów kierowano wyspecjalizowane zespoły, np. ratownictwa wodnego, a na pewnym etapie w dużej części południowej Walii nie było żadnych rezerwowych załóg. Sprowadzenie wojska nie jest według niego „cudownym rozwiązaniem”, bo żołnierze nie mają umiejętności gaśniczych. Z ankiety FBU przeprowadzonej po pożarach wynika, że 69 procent strażaków czuło się znacznie niedoposażonych, a tylko 8 procent miało poczucie pełnego wyposażenia. Prawie połowa uznała zaplecze socjalne podczas akcji za niewystarczające.
Koszty i finansowanie
Straże pożarne są finansowane ze środków publicznych, przez opłatę ustalaną przez samorządy, których budżety z kolei ustala rząd Walii. Straż pożarna północnej Walii (North Wales Fire and Rescue Service) ubiega się o pieniądze z rządowego programu pomocy nadzwyczajnej na pokrycie dodatkowych kosztów letnich pożarów. Pełne skutki finansowe są wciąż szacowane, ale koszt ma przekroczyć 500 000 funtów. W pewnym momencie strażacy w północnej Walii gasili sześć pożarów naraz – więcej niż kiedykolwiek wcześniej.
Komisja ds. środowiska, żywności i obszarów wiejskich Izby Gmin (Environment, Food and Rural Affairs Committee) stwierdziła w raporcie, że pożary obnażyły słabości w odporności i przygotowaniu Wielkiej Brytanii. Wezwała do finansowanej przez brytyjski rząd ogólnokrajowej kampanii zapobiegania pożarom oraz do podawania wskaźników ryzyka pożarowego w prognozach pogody.
Pierwszy minister: bez zapowiedzi pieniędzy
W czwartek Rhun ap Iorwerth podkreślał, że Walia musi podejmować wszystkie niezbędne działania zapobiegawcze i mieć możliwości reagowania na pożary. Odmówił jednak potwierdzenia, że będzie więcej pieniędzy, przyznając, że rząd stoi przed „bardzo realnymi wyzwaniami finansowymi”. Rząd Walii zaznacza, że to poszczególne straże pożarne ustalają, ilu strażaków potrzebują, i powinny uwzględnić letnie pożary przy planowaniu budżetów. Straż pożarna południowej Walii zapewnia, że jest dumna z postawy swoich strażaków i dyspozytorów, rozmawia ze związkami o potrzebnych inwestycjach i musi dalej wzmacniać zdolność reagowania przy gwałtownym wzroście zagrożeń.