Tommy Robinson w sądzie przyznał, że zlecał zdjęcia domów dziennikarzy – »by wywrzeć na nich presję«
Skrajnie prawicowy aktywista Tommy Robinson zeznał przed sądem koronnym w Londynie, że wynajął prywatnych detektywów, by namierzyć dziennikarzy piszących o nim w czasie zamieszek w 2024 r. Zaprzecza,...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualności.UK Skrajnie prawicowy aktywista Tommy Robinson powiedział w czwartek 22 października przed sądem, że korzystał z usług prywatnych detektywów, by namierzyć dziennikarzy, którzy pisali o jego domniemanej roli w zamieszkach w 2024 r., i zlecał robienie zdjęć ich domów, „by wywrzeć na nich presję”. Jak podaje dziennik The Guardian, Robinson, który naprawdę nazywa się Stephen Yaxley-Lennon, zaprzeczył jednak, by jego działania – w tym udostępnienie zdjęć żony i córki jednego z dziennikarzy – miały na celu zastraszanie i nękanie. Proces toczy się przed sądem koronnym Southwark Crown Court w Londynie.
Zarzuty nękania
Robinsonowi postawiono dwa zarzuty nękania wywołującego obawę przed przemocą wobec dwóch dziennikarzy portalu MailOnline, Andrew Younga i Jacoba Dirnhubera, w 2024 r. Oskarżony nie przyznaje się do winy.
43-letni Robinson składał w czwartek zeznania i był przesłuchiwany krzyżowo. Twierdził, że uważał za „całkowicie rozsądne” opublikowanie zdjęcia Dirnhubera przed jego domem, bo był „w wyścigu z czasem”, by tabloid Daily Mail usunął zdjęcie jego byłej żony. Gazeta opublikowała je w tekście o jego pobycie na Cyprze pod tytułem, który mówił o podsycaniu zamieszek na tle rasowym z leżaka. Przyznał jednak, że wysyłając wiadomości do dziennikarzy, rozmawiając z jednym z nich przez telefon i nagrywając wiadomość na poczcie głosowej redaktora naczelnego Daily Mail Teda Verity’ego, nie prosił o usunięcie zdjęcia.
»Nie przyjdę ich pobić«
Robinson ocenił, że w wiadomości dla Verity’ego – której numer prywatny zdobył za opłatą – był „powściągliwy”. Mówił w niej, że rozsławi jego i jego rodzinę. Zeznał też, że zapowiadał dziennikarzom zdobycie ich adresów, bo traktował to jako „kartę przetargową”.
Prokurator Ben Holt pytał go o to, że Dirnhuber i jego partnerka musieli wyprowadzić się z domu po e-mailach z groźbami, które miał otrzymywać dziennikarz, a rodzina Younga także rozważała przeprowadzkę. Robinson odpowiedział, że żałuje, iż do tego wszystkiego doszło, i że wpadł wtedy w panikę.
„Oni wiedzą, że nie przyjdę ich pobić” – mówił w sądzie o dziennikarzach. Na słowa prokuratora, że dziennikarze się go boją, odparł, że nie obawiają się z jego strony przemocy fizycznej. Pytany o wpisy innych użytkowników platformy X kierowane do dziennikarzy, po tym jak sam zaczął pisać o nich na swoim koncie – w tym o groźbę pobicia Dirnhubera – Robinson stwierdził, że nie zgadza się z takimi wiadomościami i nie wie, kto je wysyłał.
Cypr i zamieszki w 2024 r.
Na początku sierpnia 2024 r. Robinson przebywał na Cyprze. W tym czasie w Anglii wybuchły zamieszki po zabójstwie trzech dziewczynek w Southport. Jak mówił przysięgłym, był tam z byłą żoną, trojgiem dzieci i trzema innymi rodzinami z dziećmi. Zeznał, że nie „podsycał” zamieszek, lecz próbował uspokoić sytuację.
Pierwszego dnia procesu, w poniedziałek 19 października, sąd usłyszał, że dziennikarze i członkowie ich rodzin musieli uciekać z domów, po tym jak Robinson stosował według oskarżenia „taktykę zastraszania”. Proces trwa.