Brytyjka z Nottinghamshire zginęła na Bahamach, ratując synów porwanych przez prąd morski – dzieci przeżyły
36-letnia Brytyjka, prawdopodobnie ze Stapleford w Nottinghamshire, zmarła na Bahamach, gdy próbowała ratować synów porwanych przez silny prąd; chłopców uratowano.
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualności.UK 36-letnia obywatelka Wielkiej Brytanii zmarła na Bahamach po tym, jak próbowała ratować dwóch synów porwanych przez silny prąd podczas nurkowania z rurką. Jak podaje nadawca publiczny BBC, do tragedii doszło we wtorek 20 października u wybrzeży wyspy Bimini. Według policji kobieta pochodziła prawdopodobnie ze Stapleford w hrabstwie Nottinghamshire. Obaj chłopcy zostali wyciągnięci z wody, a brytyjskie MSZ (Foreign Office) zapewnia, że wspiera rodzinę zmarłej.
Królewska policja Bahamów (Royal Bahamas Police Force) poinformowała, że funkcjonariusze z wyspy Bimini wszczęli dochodzenie w sprawie nagłej śmierci kobiety. Z ustaleń policji wynika, że Brytyjka nurkowała z rurką razem z mężem i dwoma synami w pobliżu południowego krańca wyspy, gdy silny prąd porwał oboje dzieci. Kobieta ruszyła im na pomoc, ale – jak przekazała policja – prąd porwał także ją. Chłopców udało się później uratować.
Reanimacja na przystani promowej
W komunikacie opublikowanym w mediach społecznościowych policja Bahamów podała, że krótko po godz. 10.00 funkcjonariusze z posterunku w Alice Town otrzymali zgłoszenie o nieprzytomnej kobiecie na przystani promowej North Bimini. Gdy dotarli na miejsce, dowiedzieli się, że kobietę przewieziono już do miejscowej przychodni.
Według policji kobietę wyciągnięto z wody i przetransportowano na przystań, gdzie prowadzono resuscytację. Mimo prób ratowania jej życia miejscowy lekarz stwierdził zgon w przychodni. Policja zaznacza, że na tym etapie nic nie wskazuje na udział osób trzecich. Dokładną przyczynę śmierci ma ustalić sekcja zwłok.
Brytyjskie MSZ w kontakcie z rodziną
Rzecznik brytyjskiego MSZ przekazał, że resort jest myślami z rodziną Brytyjki, która zmarła na Bahamach.
Jesteśmy w kontakcie z miejscowymi władzami i zapewniamy wsparcie jej rodzinie – poinformował rzecznik Foreign Office.