Londyńska policja sprawdza, czy w 2018 r. przekazała Meghan list z zarzutami wobec jej ojca – Thomas Markle zaprzecza
Londyńska policja prowadzi wewnętrzne ustalenia w sprawie listu z 2018 r. z zarzutami wobec Thomasa Markle'a, ojca księżnej Sussex.
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualności.UK Londyńska policja (Metropolitan Police) prowadzi wewnętrzne ustalenia w sprawie listu, który w 2018 r. miał trafić do jednej z jej wyspecjalizowanych jednostek i zawierać zarzuty wobec Thomasa Markle’a, ojca księżnej Sussex. Jak podaje nadawca publiczny BBC, Meghan oświadczyła w piątek 23 października, że list zawierał „niepokojące zarzuty” dotyczące zachowania jej ojca, z którym nie utrzymuje kontaktu, i że został jej przekazany. Brytyjska policja nie prowadzi postępowania wobec 82-letniego Thomasa Markle’a, który mieszka w Stanach Zjednoczonych i stanowczo zaprzecza zarzutom.
Spis treści
Doniesienia tabloidu i śledztwo na Filipinach
W piątek pojawiły się doniesienia, że w dawnym domu Thomasa Markle’a na Filipinach znaleziono materiały przedstawiające wykorzystywanie seksualne dzieci, które miały do niego należeć. Jak twierdzi tabloid The Sun, który jako pierwszy opisał sprawę, list z 2018 r. zawierał bezpośrednie zarzuty wykorzystywania seksualnego dzieci. Według The Sun przyrodni brat Meghan, Thomas Markle Jr, miał znaleźć takie materiały w domu ojca i zgłosić to policji.
Wiceminister sprawiedliwości Filipin Nicholas Ty powiedział BBC, że sprawą zajmuje się specjalny zespół ds. handlu ludźmi i wykorzystywania seksualnego dzieci w Cebu. Szef filipińskiego MSW Jonvic Remulla przekazał, że policja zabezpieczyła komputer Thomasa Markle’a do szczegółowej analizy kryminalistycznej, a wyniki mają być znane w ciągu tygodnia. Amerykańskie Federalne Biuro Śledcze (FBI) poinformowało, że wie o zarzutach i w razie potrzeby wesprze władze Filipin, a także zbada ewentualne naruszenia prawa federalnego USA.
Co sprawdza Scotland Yard
Londyńska policja chce potwierdzić, czy jednostka ochrony rodziny królewskiej rzeczywiście przekazała list księżnej osiem lat temu. Według The Sun list trafił do jednostki zajmującej się osobami stanowiącymi zagrożenie dla członków rodziny królewskiej i polityków (Fixated Threat Assessment Centre).
Wiemy o doniesieniach medialnych, że funkcjonariusze jednostki ochrony rodziny królewskiej i osób szczególnie chronionych mieli w 2018 r. uczestniczyć w przekazaniu listu. Prowadzimy wewnętrzne ustalenia, by to potwierdzić – przekazał rzecznik londyńskiej policji.
Oświadczenie Meghan
Meghan napisała, że gdy w 2018 r. otrzymała list, zapewniono ją, że zarzuty są sprawdzane. Wyraziła nadzieję, że teraz będzie zrozumiałe, dlaczego trzymała się z dala od ojca i nie pozwalała mu na kontakt z dziećmi – jak zaznaczyła, „by je chronić”, ufając, że władze robią to samo dla innych rodzin. „Jestem głęboko poruszona. Moje myśli są z dziećmi, które mogły zostać skrzywdzone” – napisała, dodając, że ma nadzieję, iż sprawiedliwości stanie się zadość.
Według osób z otoczenia księstwa Sussex Meghan nie mogła mówić o zarzutach publicznie, by nie zaszkodzić ewentualnemu śledztwu i nie narazić się na kroki prawne. Relacje Meghan z ojcem, byłym oświetleniowcem telewizyjnym, zerwały się przed jej ślubem w 2018 r., gdy okazało się, że za pieniądze pozował do ustawianych zdjęć. Thomas Markle przeniósł się na Filipiny w 2025 r. po serii udarów; obecnie ma przebywać w ośrodku rehabilitacyjnym na Florydzie po amputacji nogi w grudniu 2025 r. BBC zwróciło się do niego o komentarz.