Premier Andy Burnham chce „uczciwej dyskusji” o powrocie swobodnego przepływu osób z UE – konserwatyści i Reform UK mówią o zdradzie brexitu
Premier Andy Burnham w wywiadzie dla The Sunday Times opowiedział się za „uczciwą dyskusją” o możliwym powrocie swobodnego przepływu osób między Wielką Brytanią a UE. Opozycja...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualności.UK Premier Andy Burnham (Partia Pracy) chciałby „uczciwej dyskusji” o możliwym powrocie swobodnego przepływu osób między Wielką Brytanią a Unią Europejską. Jak podaje nadawca publiczny BBC, szef rządu powiedział to w wywiadzie dla niedzielnego The Sunday Times, opublikowanym w niedzielę 25 października. Burnham chce wypracować nowy rodzaj relacji z Brukselą – w grę wchodzi nawet pełne członkostwo w UE albo udział we wspólnym rynku, który wymagałby przyjęcia swobodnego przepływu osób. Dla Polaków mieszkających w Wielkiej Brytanii i ich rodzin w Polsce to jedna z najważniejszych zapowiedzi od czasu brexitu, choć na razie chodzi wyłącznie o debatę, a nie o konkretne zmiany w przepisach.
Spis treści
„Uważam, że trzeba prowadzić bardzo rzeczową, opartą na dowodach debatę na ten temat” – powiedział premier w rozmowie z gazetą.
„Migracja wyglądała wtedy inaczej”
Premier przekonywał, że migracja z czasów członkostwa w UE różniła się od wyzwań, z którymi kraj mierzy się obecnie. Jak mówił, przyjeżdżali głównie młodsi ludzie, którzy spędzali w Wielkiej Brytanii kilka lat, a potem wracali do siebie. Podkreślał też, że łatwość przemieszczania się działała również na korzyść obywateli brytyjskich, zwłaszcza młodych, którzy chcieli zamieszkać w Europie. Przyznał jednocześnie, że swobodny przepływ osób „wiązał się z bardzo poważnymi wyzwaniami”.
Migracja „wahadłowa”, kiedy ludzie przyjeżdżali, a potem wracali, to coś innego. Proporcje migracji od tamtego czasu się zmieniły, prawda? Myślę, że po prostu musimy uczciwie o tych sprawach porozmawiać – powiedział Burnham.
Jak przypomina dziennik The Guardian, według Urzędu Statystyk Narodowych (ONS) w ciągu 12 miesięcy do czerwca 2016 r., czyli miesiąca referendum w sprawie brexitu, migracja netto wynosiła 335 000 osób. Rekord padł już po wyjściu z UE – 944 000 osób w ciągu roku do marca 2023 r., gdy rząd konserwatystów Borisa Johnsona zachęcał pracowników z zagranicy do przyjazdu po pandemii. Od tego czasu migracja netto mocno spadła i w ubiegłym roku wyniosła 171 000 osób – prawie o połowę mniej niż w 2016 r.
Bez euro i bez strefy Schengen
Premier zaznaczył zarazem, że nie wyobraża sobie, by kiedykolwiek zarekomendował przyjęcie euro albo wejście do strefy Schengen, w której zniesiono kontrole na granicach. Burnham ma się spotkać z przywódcami UE na szczycie w Brukseli w piątek 20 listopada. Wokół tego spotkania chce przedstawić mieszkańcom Wielkiej Brytanii różne warianty przyszłych relacji z Unią. We wrześniu w rozmowie z BBC mówił, że kraj mógłby pójść „do samego końca”, czyli z powrotem przystąpić do UE.
Burnham wcześniej zobowiązał się jednak do przestrzegania programu wyborczego Partii Pracy z 2024 r., który wykluczał powrót swobodnego przepływu osób, członkostwo we wspólnym rynku i unię celną. Jak sam mówił, każda zasadnicza zmiana wymagałaby mandatu w wyborach parlamentarnych, które muszą się odbyć najpóźniej w 2029 r. Premier zdobył w czerwcu w wyborach uzupełniających mandat w okręgu Makerfield w regionie Wielki Manchester, który w 2016 r. głosował za wyjściem z UE. Jako kandydat obiecywał wtedy, że nie będzie „na nowo toczyć” sporów o brexit.
Ostra reakcja opozycji
Minister spraw wewnętrznych w gabinecie cieni Chris Philp (Partia Konserwatywna) ocenił, że swobodny przepływ osób oznaczałby „oddanie kontroli nad granicami i niekontrolowaną migrację z całej Europy”. „Brytyjczycy zagłosowali za zakończeniem swobodnego przepływu osób i nie może być do niego powrotu” – stwierdził.
Lider Reform UK Nigel Farage nazwał wypowiedź premiera „całkowitą zdradą” wyborców, którzy poparli brexit, także w okręgu Makerfield. „Myli się też, twierdząc, że imigracja była inna, gdy byliśmy członkami UE. Będziemy walczyć z tą nieuczciwością” – dodał, cytowany przez The Guardian.