Siedem miesięcy bez budżetu w Irlandii Północnej – pracownicy ochrony zdrowia tracą cierpliwość
Irlandia Północna od siedmiu miesięcy nie ma budżetu - lekarze bez podwyżki zapowiedzieli dwa strajki w listopadzie, a pielęgniarki głosują nad protestem.
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualności.UK Rząd Irlandii Północnej (Executive) od siedmiu miesięcy roku budżetowego działa bez budżetu. Jak podaje nadawca publiczny BBC, praktyczne skutki tej sytuacji długo były zaskakująco mało odczuwalne. W tygodniu, który zakończył się w niedzielę 18 października, pojawiły się jednak realne konsekwencje: szpitalni lekarze stracili cierpliwość i zapowiedzieli dwa strajki w listopadzie. Na głosowanie nad akcją protestacyjną zdecydowały się także pielęgniarki.
Spis treści
Kierownictwo sektora publicznego przystosowało się do nadzwyczajnych procedur budżetowych. Pieniądze nadal płyną, usługi są świadczone, a pensje wypłacane.
Lekarze bez podwyżki, którą dostali koledzy w reszcie kraju
Brak budżetu Stormontu oznacza, że lekarze nie mogą dostać podwyżki o 3,5 procent, którą zarekomendował niezależny organ i którą zaakceptował minister zdrowia. W pozostałych częściach Wielkiej Brytanii lekarze dostają te dodatkowe 3,5 procent od kwietnia.
„Jak długo jeszcze mamy czekać?” – pytała Clodagh Corrigan z lekarskiego związku zawodowego British Medical Association (BMA).
Przedstawiciele BMA spotkali się z ministrem zdrowia dwa tygodnie wcześniej. Jak relacjonowała Corrigan, usłyszeli, że przed Bożym Narodzeniem podwyżki nie będzie, „o ile w ogóle”.
W odpowiedzi lekarze rezydenci przeprowadzą 24-godzinny strajk w piątek 20 listopada, a w kolejny poniedziałek, 23 listopada, lekarze konsultanci i specjaliści będą pracować w mocno ograniczonym zakresie. Niewykluczone, że wkrótce zastrajkują także pielęgniarki.
Pielęgniarki: „To haniebne”
Królewskie Kolegium Pielęgniarek (RCN) rozpoczęło głosowanie w sprawie akcji protestacyjnej – z tych samych powodów co lekarze.
To haniebne, że rok w rok personel pielęgniarski w Irlandii Północnej jest zmuszony walczyć o podwyżkę, którą koledzy w innych częściach Wielkiej Brytanii dostają jako coś oczywistego. Czy rządy Anglii, Szkocji albo Walii pozwoliłyby, by pracownicy ich służby zdrowia bez końca czekali na podwyżkę? Odpowiedź brzmi: nie. Dlaczego więc Irlandia Północna ma się na to godzić? – mówiła prof. Rita Devlin, dyrektor wykonawcza RCN w Irlandii Północnej.
Minister zdrowia Robbie Butler (Ulsterska Partia Unionistyczna) próbował przyjąć pojednawczy ton, przyznając zarazem, że bez porozumienia w sprawie budżetu nic się nie zmieni.
„Pozostaję zdecydowany wprowadzić tegoroczną podwyżkę, ale niestety obecnie nie mogę tego zrobić, dopóki nie zostanie uzgodniony wystarczający budżet dla mojego resortu” – przekazał.
Spór o pieniądze z Londynu
Budżetu nie ma, bo partie tworzące rząd Irlandii Północnej są zgodne, że obecne działanie brytyjskiej formuły finansowania regionów z autonomią zostawia je z tak małymi środkami, że nie są w stanie przygotować wykonalnego planu finansowego.
Brytyjski rząd przyznał, że potrzeba więcej pieniędzy, i zaproponował dodatkowe 1,5 miliarda funtów w ciągu trzech lat, z czego pierwsza transza w wysokości 525 milionów funtów miałaby zostać wypłacona w tym roku. Partie Stormontu uważają, że to zdecydowanie za mało.
„Porozumienie budżetowe musi obejmować podwyżki”
We wtorek 13 października minister finansów John O’Dowd (Sinn Féin) przedstawił swoje stanowisko w Zgromadzeniu Irlandii Północnej (Stormont).
Presja finansowa we wszystkich resortach w bieżącym roku budżetowym wynosi około 1,6 miliarda funtów. Oferta, która obecnie leży na stole, to około 525 milionów funtów. Same płace w sektorze publicznym to mniej więcej 500 milionów funtów, a każde porozumienie musi obejmować pieniądze na podwyżki dla nauczycieli, pielęgniarek i innych pracowników sektora publicznego – mówił.
Minister ds. Irlandii Północnej w brytyjskim rządzie Chris Bryant (Partia Pracy) zareagował zniecierpliwieniem.
„Nie można bez końca wydawać ponad stan, jak popadnie, i nie spodziewać się konsekwencji. To po prostu nieodpowiedzialne” – powiedział BBC.
W piątek 16 października Bryant odbył wirtualne spotkanie z ministrami rządu Irlandii Północnej. Nic nie wskazywało na porozumienie. Kolejne rozmowy zaplanowano na następny tydzień.
Według Bryanta ostatecznym terminem na porozumienie jest styczeń, bo wtedy skończą się pieniądze dostępne w ramach nadzwyczajnych procedur. Jeśli strajków ma nie być, porozumienie trzeba będzie osiągnąć znacznie wcześniej.
Ekspertka: „Bardzo trudna sytuacja”
Ann Watt, dyrektor ośrodka analitycznego Pivotal, oceniła, że to „bardzo trudna sytuacja”, w której „nie ma żadnego łatwego rozwiązania”.
Rząd Irlandii Północnej jasno mówi, że najbardziej zależy mu na przyznaniu tych podwyżek w sektorze publicznym. Trudno mi sobie wyobrazić, jak w tak krótkim czasie da się pogodzić te sprzeczności, skoro potrzeby są trzy razy większe niż dostępne środki – mówiła w programie BBC Sunday Politics.
Jak oceniła Watt, porozumienie z brytyjskim rządem jest możliwe, ale „pole manewru w tym roku jest bardzo ograniczone, biorąc pod uwagę etap, na którym jesteśmy”.
Dodała, że sektor publiczny w Irlandii Północnej jest „dużo, dużo większy niż w innych częściach Wielkiej Brytanii”, a środki otrzymywane od brytyjskiego rządu trzeba rozdzielić na „znacznie większą liczbę ludzi” niż w Anglii.