Kolejnych 650 więźniów wychodzi na wolność przed terminem – druga faza programu w Anglii i Walii
Około 650 skazanych opuściło 13 października więzienia w Anglii i Walii w drugiej fazie przedterminowych zwolnień; kuratorzy mogą zastrajkować.
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualności.UK Około 650 kolejnych skazanych opuściło we wtorek 13 października więzienia w Anglii i Walii w ramach drugiej fazy programu przedterminowych zwolnień – rządowego planu walki z przepełnieniem zakładów karnych. Jak podaje nadawca publiczny BBC, wśród zwalnianych są osoby skazane na kary do dwóch i pół roku, które wychodzą na wolność po odbyciu jednej trzeciej kary, a nie połowy. Druga tura zwolnień zbiega się z ponownym skierowaniem do parlamentu rządowego planu gruntownej reformy sądów karnych, a także z przygotowaniami kuratorów sądowych do głosowania, które może doprowadzić do strajku w sprawie płac i obciążenia pracą.
Spis treści
Już 1 października przed terminem opuściło więzienia około 700 skazanych – wszyscy odbywali kary krótsze niż 19 miesięcy. Wtorkowy etap rozpoczyna zwalnianie kolejnych grup osób odbywających coraz dłuższe kary. Proces zakończy się w czerwcu przyszłego roku zwolnieniem osób skazanych na ponad 12 lat.
Na wolność ma wyjść około 5 000 więźniów, a nie 6 000, bo ministrowie zdecydowali o wyłączeniu z programu sprawców gwałtów i najpoważniejszych przestępstw seksualnych wobec dzieci.
Kto nie wyjdzie wcześniej
Z programu wyłączono także osoby skazane za nieumyślne spowodowanie śmierci (manslaughter). Oznacza to, że nie skorzystają z niego zabójcy policjanta Andrew Harpera, który zginął na służbie w 2019 r. Nie kwalifikują się również osoby skazane za szereg innych przestępstw, w tym członkowie gangów uwodzących dzieci (grooming gangs) skazani za napaść na tle seksualnym (indecent assault).
Liderka Partii Konserwatywnej Kemi Badenoch stwierdziła, że „program wyraźnie nie działa”. Jak mówiła, niepokoi ją, że „niebezpieczni ludzie wychodzą na ulice, choć nie odbyli kary i nie zostali zresocjalizowani”.
Obawy organizacji pomagających ofiarom
Zastrzeżenia do programu zgłaszają też organizacje wspierające ofiary przestępstw. Alice Russell-Harris z organizacji Refuge, która pomaga osobom doświadczającym przemocy domowej, powiedziała BBC, że wśród zwalnianych są sprawcy przemocy domowej. Według niej to „narazi osoby, które przeżyły przemoc, na poważne niebezpieczeństwo”. Jak dodała, nawet jeśli zwolnionych obowiązują warunki takie jak elektroniczne obrączki i strefy zakazu wstępu, „wiemy, że warunki zwolnienia są często łamane”.
Program przedterminowych zwolnień jest „przerażający dla osób, które przeżyły przemoc” – oceniła Veronica Oakeshott z organizacji Women’s Aid. Obawy organizacji pogłębiają doniesienia o awariach systemu elektronicznego dozoru. „Program jest niebezpieczny i nie powinien być realizowany” – powiedziała Oakeshott BBC.
Kuratorzy przeciążeni pracą
Zwalniani zwykle muszą się liczyć z tym, że przez drugą jedną trzecią kary będą nosić elektroniczną obrączkę i podlegać innym formom nadzoru.
Związek zawodowy kuratorów sądowych Napo podkreśla jednak, że zwolnienia ogromnie obciążają jego członków, którzy nadzorują skazanych na wolności. Kuratorzy są „absolutnie przytłoczeni pracą” – powiedział BBC sekretarz generalny Napo Ian Lawrence. Jak wyjaśnił, zwalniane osoby wymagają „intensywnego nadzoru”, a „sama ich liczba wywołuje presję”.
„Nikt z naszych ludzi nie idzie do pracy po to, by ktoś został ranny, skrzywdzony albo ponownie popełnił przestępstwo” – podkreślił, dodając, że przy takiej liczbie zwalnianych kuratela potrzebuje więcej środków.
Wątpliwości budzą też opóźnienia w zakładaniu elektronicznych obrączek, za pomocą których kuratorzy kontrolują przestrzeganie godziny policyjnej i warunków nałożonych przez sąd lub więzienie. Z raportu inspektoratu kurateli sądowej (His Majesty’s Inspectorate of Probation, HMIP) wynika, że prawie połowa obrączek nie jest zakładana na czas, a niektórzy przestępcy czekają nawet pięć miesięcy. Oficjalne dane, które pokażą, czy sytuacja się poprawiła, zostaną opublikowane dopiero za kilka miesięcy.
Kuratorzy mogą zastrajkować
We wtorek członkowie związku spotkali się, by omówić głosowanie zaplanowane na kolejny tydzień, które może doprowadzić do strajku. Ministerstwo sprawiedliwości (Ministry of Justice, MoJ) zaproponowało kuratorom podwyżkę o 5 procent, podczas gdy związek domagał się 12 procent w ramach planu wyrównania strat w zarobkach spowodowanych cięciami od 2010 r.
Według MoJ oferta jest uczciwa i przyjęły ją już dwa inne związki zawodowe. Towarzyszą jej inwestycje w kuratelę w wysokości 700 milionów funtów, które mają pozwolić zatrudnić 1 300 dodatkowych kuratorów, oraz wdrożenie narzędzi sztucznej inteligencji, które mają zmniejszyć nakład pracy przy nadzorze nad skazanymi.
Kilka osób zwolnionych w pierwszej turze programu już wróciło za kraty. Ośmiu mężczyzn zatrzymała policja Wielkiego Manchesteru (Greater Manchester Police, GMP) kilka dni po wyjściu z więzienia w ramach programu. Jak poinformowała GMP, pięciu zatrzymano za naruszenie nakazów sądowych, w tym nakazu zapobiegania przemocy domowej, a pozostałych w związku z podejrzeniem rozboju, przestępstw narkotykowych i przemocy domowej.
Reforma sądów karnych wraca do Izby Gmin
Równolegle z drugą fazą zwolnień rząd ponownie przedstawia posłom plan reformy sądów karnych. Tydzień wcześniej ogłosił, że rezygnuje z jego najbardziej kontrowersyjnego elementu.
Zmieniony plan nie przewiduje już nowego rodzaju sądu koronnego (Crown Court), w którym sędzia orzekałby sam, bez ławy przysięgłych złożonej ze zwykłych obywateli, w sprawach zagrożonych karą do trzech lat więzienia. Procesy z udziałem ławy przysięgłych zostaną jednak zniesione w najbardziej złożonych i długich sprawach o oszustwa. Kolejne 5 500 procesów ma pozostać w niższych sądach pokoju (magistrates’ courts), bo oskarżeni stracą prawo do żądania procesu przed ławą przysięgłych.
Rząd zapowiada też szersze wykorzystanie tzw. sądów „błyskawicznych” (blitz courts), czyli prowadzących krótkie procesy. Pilotaże pokazały, że łączenie podobnych spraw przyspiesza ich rozpatrywanie i zmniejsza zaległości. Dzięki jednemu z pilotaży w sądzie Old Bailey liczba 500 zaległych spraw w Londynie dotyczących napaści na pracowników służb ratunkowych spadła latem o połowę.
Zalecenia Sir Briana Levesona
W dużym przeglądzie sądów karnych były sędzia sądu apelacyjnego Sir Brian Leveson zalecił m.in. częstsze przesłuchania zdalne oskarżonych, by ograniczyć czas tracony na ich przewożenie z cel i z powrotem. Rząd zlecił pilotaż, w którym oskarżeni będą stawać przed sądem bezpośrednio z policyjnych cel.
W poniedziałek 12 października rząd ogłosił, że przyjął ponad 150 ze 180 zaleceń Levesona dotyczących modernizacji sądów karnych. Odrzucił natomiast jego radę, by utrzymać ograniczenie, zgodnie z którym sędziowie pokoju (magistrates), pełniący tę funkcję społecznie, mogą skazać przestępcę na najwyżej 12 miesięcy więzienia. Zgodnie z planem rządu będą mogli orzekać kary do dwóch lat. Ma to pozwolić zatrzymać więcej spraw poza sądami koronnymi i pomóc zmniejszyć zaległości.