Prądu i gazu tej zimy nie zabraknie – ale Wielka Brytania zapłaci za energię jedne z najwyższych cen w Europie
Operatorzy systemu energetycznego zapewniają, że tej zimy w Anglii, Szkocji i Walii nie zabraknie prądu ani gazu. Bezpieczeństwo dostaw będzie jednak drogie, bo kraj coraz bardziej polega na...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualności.UK Operator brytyjskiego systemu elektroenergetycznego zapewnia, że tej zimy prądu nie zabraknie, choć wcześniej obawy zgłaszali jego właśni inżynierowie. Jak podaje nadawca publiczny BBC, krajowy operator systemu energetycznego NESO (National Energy System Operator) uznał w swoim zimowym raporcie, że system elektroenergetyczny jest przygotowany i „odporny na wyzwania, z którymi może się zmierzyć” w chłodniejszych miesiącach. Bezpieczeństwo dostaw będzie jednak kosztowne. Jak podaje dziennik The Guardian, Anglia, Szkocja i Walia mają tej zimy płacić jedne z najwyższych cen energii w Europie, bo coraz bardziej polegają na imporcie.
Spis treści
Według NESO dostawy mają pozostać bezpieczne przez całą zimę, choć operator ostrzega, że mogą się zdarzyć „napięte dni”. Wtedy wyśle producentom energii komunikaty, że może być potrzebna dodatkowa produkcja prądu. Jak podkreśla NESO, taki komunikat nie jest ostrzeżeniem przed przerwami w dostawach, tylko rutynową procedurą.
Choć nigdy nie traktujemy odporności systemu jako czegoś oczywistego, gospodarstwa domowe i firmy mogą być pewne, że system elektroenergetyczny Wielkiej Brytanii pozostaje bezpieczny, niezawodny i należy do najbardziej odpornych na świecie – powiedziała Deborah Petterson, dyrektor ds. odporności całego systemu energetycznego w NESO.
Gazu wystarczy, ale za wysoką cenę
Prywatna spółka National Gas, która jest właścicielem i operatorem sieci gazowej, w osobnym raporcie oceniła, że tej zimy gazu wystarczy na pokrycie zapotrzebowania. Prognozuje jednak, że w szczytach zapotrzebowania do produkcji prądu potrzeba będzie więcej gazu, bo energia ze źródeł odnawialnych jest „niestabilna”. Według dziennika The Guardian zapotrzebowanie na gaz w czasie kryzysów w dostawach prądu może być o 7 procent wyższe, niż wcześniej zakładano.
Jak podaje The Guardian, kraj będzie miał dość gazu i prądu częściowo dlatego, że płaci wyższe ceny rynkowe niż sąsiednie rynki, by zapewnić sobie import. Raporty opublikowano kilka dni po tym, jak europejski wskaźnik cen gazu wzrósł do najwyższego poziomu od grudnia 2022 r. National Gas zawarł w ostatniej chwili porozumienie z właścicielem dużego gazociągu z Belgii, dzięki któremu gaz będzie płynął do kraju także tej zimy. Regulator rynku energii Ofgem zatwierdził umowę, która podniesie przeciętny rachunek za gaz o około 10 pensów miesięcznie.
Import skroplonego gazu ziemnego (LNG) drogą morską ma wzrosnąć o około 5 procent w porównaniu z zeszłą zimą, przy cenach rynkowych trzy razy wyższych niż przed kryzysem na Bliskim Wschodzie. Wielka Brytania ma jedne z najmniejszych magazynów gazu w Europie, a krajowe wydobycie ma spaść w tym roku o 6 procent. Zatwierdzone w tym tygodniu złoże Jackdaw na Morzu Północnym ma nieco zwiększyć dostawy po uruchomieniu w listopadzie.
Rekordowe wydatki na import prądu
Według NESO Anglia, Szkocja i Walia będą tej zimy importerem netto energii elektrycznej. Jak podaje The Guardian, to również będzie kosztowne, bo dostawy prądu w Europie są mniejsze niż przed rokiem. W ciągu roku do sierpnia kraj wydał na import prądu rekordowe 4 miliardy funtów, z czego połowę na energię z Francji – wynika z danych brytyjskiego urzędu statystycznego ONS.
W zeszłym roku największym źródłem energii elektrycznej w Wielkiej Brytanii był wiatr, który odpowiadał za prawie 30 procent produkcji, nieznacznie więcej niż gaz.
Obawy w centrum dyspozytorskim
Zimowy raport NESO ukazał się po niezależnym dochodzeniu kancelarii Eversheds Sutherland. Wykazało ono „wysoki poziom stresu i obaw” wśród inżynierów krajowego centrum dyspozytorskiego (Electricity National Control Centre) co do tego, czy uda się utrzymać równowagę w systemie. Według pracowników tradycyjne elektrownie gazowe są „łatwiejsze w zarządzaniu” niż mniej elastyczne źródła odnawialne. Dochodzenie wykazało też „znaczący rozdźwięk” między pracownikami centrum a kierownictwem operatora.
Dochodzenie zlecono po tym, jak w lipcu minister ds. energii w gabinecie cieni Claire Coutinho (Partia Konserwatywna) poinformowała o sygnaliście, według którego NESO miał ukrywać informacje o bezpieczeństwie sieci. Kancelaria nie potwierdziła żadnego z zarzutów sygnalistów, ale wskazała na problemy z kulturą organizacyjną, zarządzaniem i kontrolą. Prezes NESO Fintan Slye zapowiedział wdrożenie zaleceń we współpracy ze związkami zawodowymi.