Matka z Bristolu, która zabiła troje dzieci, trafi do zamkniętego szpitala psychiatrycznego – przyjaciółka: „Wszyscy wiedzieli, że jest chora”
Kobieta z Bristolu, która w lutym 2024 r. zabiła troje dzieci, trafi bezterminowo do zamkniętego szpitala psychiatrycznego; przyjaciółka i sąd wskazują na brak łóżek i pomocy mimo wcześniejszych...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualności.UK Kobieta z Bristolu, która w lutym 2024 r. zabiła troje swoich dzieci, została w piątek 23 października skierowana bezterminowo do zamkniętego szpitala psychiatrycznego. Jak podaje nadawca publiczny BBC, Yasmeen A. przyznała się przed sądem koronnym w Bristolu (Bristol Crown Court) do trzech zabójstw w warunkach ograniczonej poczytalności. Jej przyjaciółka twierdzi, że służby społeczne, zespoły zdrowia psychicznego i policja wiedziały o jej ciężkim stanie, a mimo to nie otrzymała pomocy. Lokalne instytucje zapowiadają w najbliższych tygodniach publikację raportu z analizy tej sprawy.
Spis treści
Siedmioletni Fares, trzyletnia Joury i dziewięciomiesięczny Mohammed zginęli od ran zadanych nożem we wczesnych godzinach 18 lutego 2024 r. w domu w dzielnicy Sea Mills w Bristolu. Pochodząca z Sudanu kobieta została skazana na bezterminowy pobyt w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym (hospital order). Jak usłyszał sąd, zdiagnozowano u niej zaburzenie schizoafektywne, a regionalny trust zdrowia psychicznego Avon and Wiltshire Mental Health Partnership przeprosił ją na piśmie za błędy w opiece.
Ostrzeżenia na 12 dni przed tragedią
Przyjaciółka kobiety, którą BBC nazywa Gemmą, zadzwoniła do służb społecznych i na policję 6 lutego 2024 r., gdy zaniepokoiło ją gwałtowne pogorszenie stanu psychicznego znajomej. Jak mówi, jej zachowanie stało się bardzo chaotyczne – kobieta była przekonana, że w jej suszarce do ubrań ukryto kamerę. Według Gemmy przedstawiciele służb społecznych, zespołu zdrowia psychicznego i policji spędzili w domu około pięciu godzin i rozważali przymusowe umieszczenie kobiety w szpitalu na podstawie ustawy o zdrowiu psychicznym (Mental Health Act), ale ostatecznie tego nie zrobili.
„Wszyscy wiedzieli, że cierpi na problemy psychiczne, zwłaszcza od 6 lutego. Jak to się mogło stać niecałe dwa tygodnie później?” – pyta przyjaciółka. Jak ustaliło BBC, kobieta zgodziła się wtedy, by dzieci zamieszkały z inną rodziną, ale po trzech dniach wróciły do niej. Osoba pracująca zawodowo z rodziną, której tożsamość BBC chroni, przyznaje, że była „przerażona”, iż dzieci zostały jej oddane, i uważa, że gdyby kobieta przeszła wówczas właściwą ocenę psychiatryczną, do tragedii prawdopodobnie by nie doszło.
Zabrakło łóżka w szpitalu
Jak usłyszał sąd, wnioskowano o ocenę na podstawie ustawy o zdrowiu psychicznym, która miała rozstrzygnąć, czy kobieta wymaga leczenia szpitalnego, ale sprawa nie posunęła się dalej. Według sędziego powodem był brak wolnych łóżek w szpitalach. Ocenę odwołano 9 lutego, gdy personelowi medycznemu kobieta wydawała się „znacznie lepiej” i zapewniała, że „wróciła do siebie”. Rozmówczyni BBC mówi o „systemowej porażce”, za którą nie odpowiada jedna osoba, i wskazuje na chroniczne niedofinansowanie usług, które powinny pomagać ludziom.
Raport w najbliższych tygodniach
We wspólnym oświadczeniu rada miasta Bristol, trust Avon and Wiltshire Mental Health Partnership i policja Avon and Somerset zapowiedziały publikację raportu z analizy praktyki ochrony (Safeguarding Practice Review) wraz z planem działań, aby wyciągnąć wnioski z „tragicznej sprawy”. Policja poinformowała, że ze względu na wcześniejsze kontakty funkcjonariuszy z rodziną sprawa została obowiązkowo zgłoszona do niezależnego urzędu nadzoru nad policją IOPC, który uznał jednak, że dochodzenie nie jest konieczne. Według sędziego obrażenia wskazują na to, że kobieta była w stanie psychozy.
Jeśli przeżywasz kryzys psychiczny lub masz myśli samobójcze, pomoc jest dostępna. W Wielkiej Brytanii można całodobowo i bezpłatnie zadzwonić do organizacji Samaritans pod numer 116 123 albo wysłać SMS o treści SHOUT na numer 85258. W sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia należy dzwonić pod numer alarmowy 999.