Ministrowie popierają debatę premiera Burnhama o swobodnym przepływie osób z UE – posłowie z „czerwonego muru” ostrzegają przed utratą mandatów
Wezwanie premiera Andy’ego Burnhama (Partia Pracy) do „uczciwej dyskusji” o powrocie swobodnego przepływu osób między Wielką Brytanią a Unią Europejską zyskało w niedzielę 25 października...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualności.UK Wezwanie premiera Andy’ego Burnhama (Partia Pracy) do „uczciwej dyskusji” o powrocie swobodnego przepływu osób między Wielką Brytanią a Unią Europejską zyskało w niedzielę 25 października poparcie ważnych członków rządu. Jak podaje dziennik The Guardian, za otwarciem debaty opowiedzieli się m.in. minister mieszkalnictwa Angela Rayner i minister spraw zagranicznych Ed Miliband, a także część środowisk biznesowych. Jednocześnie posłowie Partii Pracy z okręgów, które głosowały za brexitem, ostrzegają, że taki kurs może kosztować partię mandaty.
Spis treści
Premier przedstawił swoje stanowisko w wywiadzie dla niedzielnego The Sunday Times. Dał w nim do zrozumienia, że pozostanie poza systemem swobodnego przepływu osób nie będzie już „czerwoną linią” w rozmowach z Unią Europejską.
Bez referendum przy powrocie do jednolitego rynku
Burnham stwierdził też, że powrót do jednolitego rynku i przyjęcie swobodnego przepływu osób byłyby możliwe bez kolejnego referendum, jeśli Partia Pracy zapisze to w programie wyborczym. Pełny powrót do Unii Europejskiej wymagałby natomiast – jego zdaniem – nowego głosowania.
Swobodny przepływ osób wiązał się z bardzo poważnymi wyzwaniami, o których mówiłem w czasie mojej poprzedniej kadencji w parlamencie. Jednocześnie był to rodzaj migracji, który być może nie był tak trudny jak obecnie. Migracja „obrotowa”, gdy ludzie przyjeżdżali, a potem wracali, to coś innego. Bilans migracji od tamtej pory się zmienił. Myślę, że musimy po prostu uczciwie o tym porozmawiać – powiedział premier.
Angela Rayner powiedziała w programie Sunday with Laura Kuenssberg nadawcy publicznego BBC, że chciałaby „uczciwej rozmowy o tym, jakie mogłyby być koszty i korzyści”, a potem przedstawienia tego wyborcom w wyborach parlamentarnych. Posłanka Stella Creasy z okręgu Walthamstow, przewodnicząca proeuropejskiego ruchu Labour Movement for Europe, oceniła, że w Wielkiej Brytanii „od dawna potrzebna jest dojrzała rozmowa” o tym, co naprawdę oznacza swobodny przepływ osób.
Ostrożność w rządzie i obawy w „czerwonym murze”
Bardziej powściągliwa wobec zacieśniania więzi z Unią Europejską była dotąd minister spraw wewnętrznych Shabana Mahmood. Podczas wrześniowego kongresu Partii Pracy mówiła, że powrót do UE nie byłby „prostą sprawą” i wiązałby się z „trudnymi kompromisami”. Ostrożni są też posłowie z okręgów w północnej Anglii i w Midlands, które poparły brexit. Poseł z okręgu Pendle Jonathan Hinder niedawno domagał się w parlamencie, by premier wykluczył powrót swobodnego przepływu osób.
Jeden z posłów tzw. czerwonego muru (red wall), czyli tradycyjnie laburzystowskich okręgów na północy Anglii, powiedział dziennikowi, że debata jest potrzebna, ale wielu kolegów z północno-wschodniej Anglii, zwłaszcza z miejscowości nadmorskich, zgłasza poważne zastrzeżenia. Inny poseł z okręgu, który głosował za brexitem, ocenił, że taki kurs „bez wątpienia narazi mandaty” na przejęcie przez Reform UK, choć przyznał, że premier mówi z pozycji siły po wzroście poparcia dla Partii Pracy w ostatnich tygodniach.
Wątpliwości zgłosił także Richard Walker, członek Izby Lordów z Partii Pracy i prezes sieci supermarketów Iceland. W rozgłośni Times Radio ostrzegł, że ponowne otwarcie debaty to „niebezpieczny precedens”, a otwarcie granic nie pomoże milionowi młodych ludzi, którzy nie mają pracy.
Opozycja krytykuje, biznes zadowolony
Przewodnicząca Partii Konserwatywnej Kemi Badenoch nazwała pomysł „kolejnym przykładem” wypowiedzi premiera, których ten nie przemyślał. Lider Reform UK Nigel Farage uznał go za „całkowitą zdradę” brexitu i zapowiedział walkę z tym planem. Program wyborczy Partii Pracy wyklucza powrót do swobodnego przepływu osób i jednolitego rynku, ale według dziennika temat może pojawić się na listopadowym szczycie z Unią Europejską.
Inicjatywę premiera z zadowoleniem przyjęła część firm, zniecierpliwionych brakiem postępów i dodatkowymi formalnościami w handlu z klientami z UE. Izba handlowa British Chambers of Commerce (BCC) zaapelowała do ministerstwa finansów o analizę różnych wariantów relacji z Unią Europejską. Jak ocenił szef działu polityki handlowej BCC William Bain, porozumienie wynegocjowane przez poprzedniego premiera Keira Starmera w maju 2025 r. „zbliża się do granicy tego, co można osiągnąć”.
Migracja a budżet
Według dziennika budżet, który minister finansów John Healey przedstawi w środę 28 października, ma pokazać szkody dla gospodarki spowodowane brexitem, w tym spadkiem migracji netto. Ośrodek analityczny Resolution Foundation wyliczył, że jeśli w ciągu pięciu lat migracja spadnie o 300 000 osób, wpływy podatkowe państwa w roku podatkowym 2029/30 będą niższe o 4,7 miliarda funtów. Instytut IFS szacuje, że niższa migracja netto zmniejszy pole manewru ministra finansów o 1-5 miliardów funtów do roku podatkowego 2031/32. Niezależny urząd ds. prognoz budżetowych OBR ocenił wcześniej, że bariery handlowe i koniec swobodnego przepływu osób po brexicie obniżą w długim okresie produkcję gospodarki o około 4 procent.
Jak przypomina The Guardian, migracja netto po brexicie, w nowym systemie punktowym, wzrosła do rekordowych 944 000 osób w roku zakończonym w marcu 2023 r., wobec 330 000 przed referendum. Z sondaży wynika, że wyborcy są coraz bardziej otwarci na powrót do UE lub do jednolitego rynku ze swobodnym przepływem osób. Luke Tryl z ośrodka More in Common ocenił, że po latach wysokiej migracji spoza UE swobodny przepływ osób budzi mniej obaw niż składki do budżetu Unii czy przyjęcie euro.