Płonące wysypisko „Rainham volcano” we wschodnim Londynie – burmistrz Sadiq Khan napisze do ministrów w sprawie usunięcia 80 000 ton odpadów
Burmistrz Londynu Sadiq Khan (Partia Pracy) zwróci się do rządu o pomoc w usunięciu toksycznego, wciąż tlącego się wysypiska Arnolds Field przy Launders Lane w Rainham we wschodnim Londynie. Jak...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualności.UK Burmistrz Londynu Sadiq Khan (Partia Pracy) zwróci się do rządu o pomoc w usunięciu toksycznego, wciąż tlącego się wysypiska Arnolds Field przy Launders Lane w Rainham we wschodnim Londynie. Jak podaje londyńska gazeta The London Standard, burmistrz zapowiedział współpracę z radą dzielnicy Havering, w której od majowych wyborów większość ma Reform UK. Dawne składowisko, nazywane „wulkanem z Rainham” (Rainham volcano), od 2018 r. zapalało się ponad 160 razy.
Tony nielegalnie porzuconych toksycznych odpadów tlą się pod ziemią, a w ciepłych miesiącach z wysypiska wybuchają pożary. Dym przedostaje się do domów, a mieszkańcy skarżą się na kaszel i swędzenie oczu. Jak mówią, w najgorszych okresach czują się jak „więźniowie we własnych domach”. Londyńska straż pożarna (London Fire Brigade) w ciągu ostatnich trzech lat interweniowała tam ponad 150 razy. Rok temu teren oficjalnie uznano za skażony.
Rada Havering prosi o wsparcie
Lider rady Havering Keith Prince po spotkaniu z ministerstwem środowiska (Defra) w ubiegłym tygodniu poprosił burmistrza o list popierający argumenty, że wysypisko przy Launders Lane powinno zostać uprzątnięte. Sadiq Khan odpowiedział, że „z przyjemnością” napisze do ministrów i chce „wspólnie spróbować osiągnąć postęp”. Spotkanie z Defra dotyczyło głównie pożarów i ich wpływu na zdrowie, co wykracza poza kompetencje Agencji Środowiska (Environment Agency).
Radni zapowiedzieli, że zwrócą się do ministerstwa w sprawie sądowej kontroli (judicial review) wyboru miejsc przeznaczonych do oczyszczenia i tego, dlaczego Launders Lane się wśród nich nie znalazło. Według szacunków przez ponad 20 lat nielegalnie wyrzucono tam około 80 000 ton śmieci, a rząd nie przyznał na ich usunięcie żadnych pieniędzy. Tymczasem wysypiska w Wigan, Sheffield i hrabstwie Lancashire, w których łącznie zalega 48 000 ton odpadów, Agencja Środowiska przeznaczyła do oczyszczenia, a teren z 20 000 ton śmieci w Kidlington w hrabstwie Oxfordshire jest już sprzątany kosztem ponad 9 milionów funtów.
Spór z właścicielem terenu
Agencja Środowiska doradza w sprawie gaszenia pożarów, ale nadzór nad terenem i monitorowanie jakości powietrza należy do samorządu. Latem ujawniono, że z powodu długotrwałych procedur prawnych pożary mogą trwać jeszcze nawet trzy lata. Grupa Clean the Air in Havering, założona przez trzy matki, nazywa ciepłe miesiące „piekielnymi latami”, gdy mieszkańcy spędzają dnie przy zamkniętych oknach.
To złożony i ciągnący się od dawna problem na prywatnym terenie, ale złożoność nie może być wymówką dla bezczynności. Poszkodowani zasługują na czyste powietrze, spokój i możliwość korzystania z domów, ogrodów i okolicy bez obawy przed dymem z kolejnych pożarów – mówił w sierpniu Keith Prince.
Rada chce pokryć najbardziej zagrożone samozapłonem miejsca specjalną powłoką cementowo-polimerową kosztem około 300 000 funtów. Twierdzi jednak, że właściciel terenu, Jerry O’Donovan z firmy DMC Services Essex, nie wyraził na to zgody. Jego przedstawiciele przekonują, że część prac wymaga pozwolenia budowlanego lub dodatkowych ocen środowiskowych, a rada nie przedstawiła dowodów prawnych uzasadniających te prace.