Odzyskano tylko 28 procent granulatu z wycieku w rzece Tyne – plastikowe kulki dotarły aż do Danii, nie wiadomo, kto zapłaci
Ponad trzy miesiące po wycieku 18 ton plastikowego granulatu do rzeki Tyne odzyskano tylko część kulek, a pytania o skutki dla przyrody i koszty sprzątania pozostają bez odpowiedzi.
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualności.UK Ponad trzy miesiące po wycieku około 18 ton plastikowego granulatu do rzeki Tyne w północno-wschodniej Anglii wciąż nie wiadomo, jakie będą jego skutki dla przyrody ani jak długo potrwa sprzątanie. Jak podaje nadawca publiczny BBC, do końca września odzyskano około 28 procent granulatu, a instytucje zajmujące się sprawą przyznają, że odzyskanie wszystkiego nie jest możliwe. To prawdopodobnie najgorszy odnotowany wyciek tego typu w Europie. Plastikowe kulki znaleziono już na wybrzeżu od hrabstwa Northumberland po North Yorkshire, a prawdopodobnie także w Danii.
Spis treści
Zderzenie statków w porcie
Do wycieku doszło 19 lipca w porcie Port of Tyne. Statek do instalacji turbin wiatrowych Wind Orca zderzył się z kontenerowcem BG Orange stojącym przy nabrzeżu. Dźwig bramowy na nabrzeżu zawalił się i spadł na kontenerowiec. Dwa kontenery na statku były pełne granulatu (nurdles) – drobnych plastikowych kulek wielkości ziarna soczewicy, z których produkuje się niemal wszystkie przedmioty z plastiku. Do wody trafiło około 18 ton, czyli mniej więcej miliard kulek.
Zderzenie bada policja Northumbrii (Northumbria Police), która dotąd nikogo nie zatrzymała, oraz urząd badania wypadków morskich Marine Accident Investigation Branch. Port wraz z innymi instytucjami zwrócił się do Międzynarodowej Organizacji Morskiej (IMO) o rozważenie bezpieczniejszych zasad przewozu granulatu, czego organizacje ekologiczne domagają się od dawna.
Kulki mogą płynąć dalej
Według zarządu portu, agencji ochrony środowiska Environment Agency i władz regionu North East (North East Mayoral Strategic Authority) liczba kulek wyrzucanych na brzeg „znacząco spadła” już do końca września i nadal maleje. W piątek 23 października duńska agencja ochrony środowiska potwierdziła, że granulat znaleziony na zachodnim wybrzeżu Danii prawdopodobnie pochodzi z wycieku w rzece Tyne.
Dr Matthew Perks z Uniwersytetu w Newcastle, który z zespołem śledzi wędrówkę kulek, szacuje, że około jedna ósma z miliarda kulek wciąż znajduje się w ujściu rzeki Tyne. Wysoki stan wody jesienią może wypłukać je dalej, dlatego – jak podkreśla naukowiec – to kluczowy moment na ich zbieranie. Nie wiadomo też, kiedy granulat zacznie rozpadać się na nanoplastik, co zmieni jego zachowanie.
Skutki dla ptaków i zwierząt jeszcze nieznane
Prof. Bhavani Narayanaswamy ze szkockiego instytutu nauk o morzu Scottish Association for Marine Science uważa, że pełne skutki wycieku poznamy dopiero za miesiące albo lata. Granulat może utykać w przewodach pokarmowych zwierząt i wchłaniać chemikalia, które po zjedzeniu bywają toksyczne. Grupa monitorująca martwe ptaki na wybrzeżu północno-wschodniej Anglii zebrała kilka ptaków, które w listopadzie zostaną zbadane na obecność granulatu. Jak mówi koordynator Dan Turner, ptaki morskie mogły pomylić plastik z rybią ikrą.
Kto płaci za sprzątanie
Sprzątanie finansują głównie ubezpieczyciele kontenerowca BG Orange, a także samorządy i zarząd portu. Samorządy mają zapisywać swoje koszty, by później dochodzić odszkodowania od ubezpieczycieli tych, którzy zostaną uznani za odpowiedzialnych. W akcji wzięły udział tysiące wolontariuszy. Instytucje zapowiadają, że zamiast sprzątania na dużą skalę skupią się teraz na celowanym zbieraniu i monitoringu. Organizacja ekologiczna Fidra apeluje o długoterminowy plan z odpowiednim finansowaniem i jasno określoną odpowiedzialnością. Wolontariuszka Lou Shackleton zachęca do udziału w sprzątaniu plaż – jak mówi, grupa potrzebuje każdej pomocy.