Narządy 21-latka z Leicestershire uratowały sześć osób – matka apeluje do rodzin o rozmowę o dawstwie
21-letni Rob Riley z Diseworth w Leicestershire zmarł po ciężkim ataku astmy, a jego narządy pomogły sześciu osobom. Matka apeluje o rozmowy o dawstwie - na przeszczep czeka w Wielkiej Brytanii 8 807...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualności.UK Matka 21-letniego Roba Rileya z hrabstwa Leicestershire, który zmarł po ciężkim ataku astmy, apeluje do rodzin, by otwarcie rozmawiały o dawstwie narządów. Jak podaje nadawca publiczny BBC, narządy jej syna pozwoliły przeprowadzić przeszczepy, które odmieniły życie sześciu obcych osób. Gerry Riley podkreśla, że zgoda na pobranie narządów nie budziła jej wątpliwości, bo wcześniej rozmawiała o tym z synem. W tym samym czasie w całej Wielkiej Brytanii rekordowa liczba osób czeka na przeszczep.
Spis treści
Ostatni SMS: „Mamo, potrzebuję pomocy”
Ostatnia wiadomość, jaką Rob wysłał matce, zawierała cztery słowa: „Mamo, potrzebuję pomocy”. Gerry wyszła z domu w Diseworth tylko na chwilę, a gdy po kilku minutach wróciła, zastała syna z trudem łapiącego oddech. 21-latek doznał ciężkiego ataku astmy, jego płuca przestały pracować i doszło do zatrzymania krążenia.
Jak opowiada matka, astmę zdiagnozowano u Roba, gdy miał około dwóch lat, od lat używał inhalatora i nigdy wcześniej nie trafił z tego powodu do szpitala. Choroba była dobrze kontrolowana. „Byłam przyzwyczajona, że Rob ciągle kaszle” – mówi. Tym razem było jednak inaczej. „Naprawdę walczył o oddech. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałam” – wspomina.
Gerry zadzwoniła pod numer alarmowy 999 i do przyjazdu ratowników prowadziła resuscytację, uciskając klatkę piersiową syna. „Osunął się na krześle, więc ściągnęłam go na podłogę i zaczęłam uciskać klatkę piersiową, pilnując, żeby drogi oddechowe były drożne. Wydawało się, że to trwa wieczność” – mówi. Załodze karetki udało się przywrócić pracę serca.
Bez szans na powrót do zdrowia
Rob trafił na oddział intensywnej terapii szpitala Queen’s Medical Centre w Nottingham, gdzie działa regionalne centrum urazowe East Midlands Major Trauma Centre. Matka obawiała się najgorszego, bo syn zbyt długo był nieprzytomny. Jak relacjonuje, nikt nie dawał rodzinie fałszywej nadziei. Rob był podłączony do respiratora, a następnego dnia lekarz wyjaśnił, że pozostanie w śpiączce farmakologicznej, bo jest zbyt słaby, by samodzielnie oddychać. Badanie mózgu potwierdziło później, że nie ma szans na powrót do zdrowia.
Gerry sama poruszyła temat dawstwa narządów, zanim zrobili to lekarze. „Wiedziałam dokładnie, czego chciałby Rob. Czułam, że da to nadzieję innym ludziom i że cząstka Roba wciąż będzie gdzieś żyła” – mówi.
Skye Irvine-Berry, specjalistyczna pielęgniarka koordynująca dawstwo narządów w szpitalach uniwersyteckich w Nottingham (Nottingham University Hospitals NHS Trust), pamięta, jak jasno matka przedstawiła wolę syna. „Bardzo ułatwiła nam pracę tego dnia, bo wiedziała dokładnie, czego chciał Rob. Rob jest prawdziwą gwiazdą. Jego narządy pomogły sześciu osobom, to fenomenalne” – mówi. Przeszczepiono m.in. serce, wątrobę, nerki i trzustkę, a skorzystało pięcioro dorosłych i jedno dziecko. Pobrano także tkanki oka, które można przechowywać do późniejszego wykorzystania.
Rekordowa liczba oczekujących
Gerry obawia się, że szanse na przeszczepy są tracone, bo rodziny nie znają woli swoich bliskich. Organizacja NHS Blood and Transplant, która koordynuje dawstwo narządów w Wielkiej Brytanii, alarmuje, że na przeszczep czeka rekordowa liczba osób. Wcześniej ogłosiła pilny plan działań w odpowiedzi na wyraźny spadek liczby dawców i przeszczepów w całym kraju. W piątek 23 października na przeszczep czekało 8 807 osób.
W Anglii obowiązuje system zgody domniemanej, co oznacza, że dorośli są uznawani za potencjalnych dawców, chyba że zarejestrowali sprzeciw. Przed pobraniem narządów zawsze konsultuje się jednak rodzinę. Według najnowszych danych NHS Blood and Transplant w latach 2025-2026 zgodę na pobranie narządów wyraziło 53 procent rodzin w Wielkiej Brytanii. W tym samym okresie 448 osób zmarło, czekając na przeszczep od zmarłego dawcy. Przeprowadzono 3 643 przeszczepy od 1 428 zmarłych dawców oraz kolejne 1 023 od dawców żywych.
„Porozmawiajcie, zanim dojdzie do kryzysu”
Jak podkreśla Irvine-Berry, gdy bliscy nie wiedzą, czego chciałby zmarły, zwykle odmawiają zgody. „Dlatego zachęcamy rodziny do takich rozmów, zanim dojdzie do kryzysu. Wiemy, że w 90 procent przypadków, gdy rodzina zna decyzję bliskiej osoby, zgadza się na pobranie narządów” – mówi.
60-letnia Gerry Riley przyłącza się do tego apelu. Zachęca, by upewnić się, że najbliżsi znają naszą wolę, nawet jeśli jesteśmy wpisani do rejestru dawców (Organ Donor Register). Proponuje też, by zadać sobie pytanie, czy przyjęlibyśmy narząd od obcej osoby, a jeśli tak, to czy sami bylibyśmy gotowi pomóc w ten sposób komuś innemu.
Jestem bardzo dumna z Roba. Nawet w najgorszym momencie naszego życia wyniknęło z tego coś dobrego. Świadomość, że pomógł sześciu osobom, sprawia, że jego dziedzictwo trwa – mówi matka.