Co trzecie dziecko w Walii żyje w ubóstwie od 20 lat – posłowie w Westminsterze badają sprawę, matka z Barry opowiada o łóżku na książkach
Odsetek dzieci żyjących w ubóstwie relatywnym w Walii od 20 lat utrzymuje się na poziomie mniej więcej jednego na troje – usłyszeli w tym tygodniu posłowie w parlamencie w Londynie. Jak podaje...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualności.UK Odsetek dzieci żyjących w ubóstwie relatywnym w Walii od 20 lat utrzymuje się na poziomie mniej więcej jednego na troje – usłyszeli w tym tygodniu posłowie w parlamencie w Londynie. Jak podaje nadawca publiczny BBC, komisja ds. Walii Izby Gmin (Welsh Affairs Committee) w środę 21 października rozpoczęła dochodzenie w sprawie likwidacji ubóstwa dzieci w Walii. Według jednego z ośrodków analitycznych problem staje się coraz bardziej utrwalony.
Spis treści
Walia ma najwyższy wskaźnik ubóstwa dzieci spośród wszystkich części Wielkiej Brytanii. Według najnowszych oficjalnych statystyk 32 procent dzieci żyje tam w ubóstwie relatywnym po odliczeniu kosztów mieszkania. Za dziecko w ubóstwie relatywnym uznaje się takie, którego gospodarstwo domowe ma dochód niższy niż 60 procent mediany dla całej Wielkiej Brytanii.
„Spałam na kanapie, a jej łóżko stało na książkach”
Sarah Ruscoe z Barry jest samotną matką i nie pracuje z powodu choroby. Jak opowiedziała BBC Wales, trzy lata temu nie było jej stać na wymianę zniszczonego łóżka córki, kupionego wcześniej z drugiej albo trzeciej ręki. Jedna z nóg całkiem odpadła, więc łóżko podparto książkami, a matka i córka obawiały się, że w nocy się zawali. Ruscoe korzysta z banku żywności i mówi, że każdy kolejny rok jest coraz trudniejszy.
Jak wyjaśnia, nie mogła znaleźć łóżka w przystępnej cenie, a słaba historia kredytowa oznaczała, że przy zakupie na raty musiałaby zapłacić dwa albo trzy razy więcej niż przy zakupie od ręki. Ostatecznie nowe łóżko z antresolą i materac dla 11-letniej Sabriny kupiła organizacja charytatywna Action for Children, która co roku wspiera finansowo tysiące rodzin o niskich dochodach w Walii. Jednego roku organizacja dała też rodzinie przed świętami bon na zakupy w lokalnych supermarketach.
„To znaczyło, że ma bezpieczne miejsce do spania. Teraz to małe gniazdko, udekorowałyśmy je razem” – mówi Ruscoe. Kobieta, która wcześniej pracowała w urzędzie pracy (job centre), choruje na fibromialgię – przewlekłą chorobę, która powoduje ból i zmęczenie, a w okresach zaostrzeń uniemożliwia jej poruszanie się.
Nie pracuję z powodu niepełnosprawności, więc żyjemy ze świadczeń, a ten rok wydaje się gorszy od poprzedniego. W zeszłym roku udało mi się odłożyć pieniądze na święta, w tym roku w ogóle mi się to nie udało. Wszystko podrożało – mówi Sarah Ruscoe.
Jak podkreśla, każdy może znaleźć się w kryzysie z powodu choroby albo nieoczekiwanego zdarzenia.
„Ubóstwo stało się głębsze”
Dyrektorka Action for Children w Walii Laurie Ryall zeznała przed posłami, że brak jednego miejsca, w którym rodziny mogłyby uzyskać pomoc, często je przytłacza. Jak mówiła, rodziny nie zawsze wiedzą, co im przysługuje i dokąd się zwrócić.
Z kolei Mabli Jones z ośrodka analitycznego Bevan Foundation powiedziała posłom, że choć poziom ubóstwa dzieci od dwóch dekad się nie zmienia, „pod powierzchnią ubóstwo się pogłębiło”. Według niej 47 procent osób żyjących w ubóstwie w Walii żyje w bardzo głębokim ubóstwie, czyli z dochodem nieprzekraczającym 40 procent mediany. Takie rodziny często muszą rezygnować z wielu podstawowych rzeczy.
Stanowisko rządów w Londynie i Cardiff
Rzecznik brytyjskiego rządu zapewnił, że rząd jest zdeterminowany, by odwrócić trend, a jego strategia walki z ubóstwem dzieci ma w ostatnim roku obecnej kadencji parlamentu wydobyć z ubóstwa 550 000 dzieci – najwięcej od początku prowadzenia statystyk. Jak dodał, zniesienie limitu świadczeń na dwoje dzieci ma objąć około 69 000 dzieci w Walii, a czasowa obniżka rachunków za prąd i podwyżka krajowej płacy minimalnej (National Living Wage) przyczyniły się do spadku korzystania z banków żywności.
Rzecznik rządu Walii stwierdził, że rząd „odziedziczył fatalną spuściznę uporczywie wysokiego ubóstwa dzieci”. Jak wyjaśnił, rząd pomaga rodzinom, oferując w pierwszym etapie 12,5 godziny bezpłatnej opieki nad dziećmi dla wszystkich dwulatków i rozszerzając bezpłatne posiłki w szkołach. Rząd Walii chce też zapewnienia od rządu w Londynie, że proponowany pilotaż wypłat 10 funtów tygodniowo na każde dziecko w rodzinach o niskich dochodach nie wpłynie na wysokość świadczeń.