„Loteria kodów pocztowych” w usługach dla dzieci w Anglii – Middlesbrough najtrudniejszym miejscem do dorastania
Rzeczniczka praw dziecka w Anglii ostrzega, że usługi dla dzieci są w „stanie wyjątkowym”, a o szansach decyduje miejsce zamieszkania.
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualności.UK Usługi dla dzieci w Anglii znajdują się w „stanie wyjątkowym”, a młodzi ludzie w całym kraju doświadczają skrajnych i niesprawiedliwych nierówności – wynika z nowego raportu rzeczniczki praw dziecka w Anglii (Children’s Commissioner for England) Rachel de Souza. Jak podaje nadawca publiczny BBC, rzeczniczka przeanalizowała sto różnych wskaźników, m.in. z zakresu zdrowia i opieki społecznej, edukacji, bezpieczeństwa i zabawy. Doszła do wniosku, że „loteria kodów pocztowych”, czyli zależność jakości usług od miejsca zamieszkania, doprowadziła do „całej litanii porażek” dotykających dzieci. Rachel de Souza domaga się minimalnego standardu usług dla dzieci i nadzwyczajnego funduszu na poprawę tam, gdzie jest to potrzebne.
Spis treści
Z raportu wynika, że różnic w doświadczeniach dzieci nie da się wytłumaczyć samym ubóstwem. Niektóre biedniejsze obszary wypadły w analizie lepiej niż te stosunkowo zamożne.
Minister edukacji Lucy Powell (Partia Pracy) zapewniła, że rząd zadba o to, by „żadne dziecko nie było hamowane przez miejsce, w którym dorasta”.
„To kryzys dzieciństwa”
Rzeczniczka przyznała, że wcześniej opierała się naciskom, by „sprowadzać wszystko do pieniędzy”, ale – jak stwierdziła – „skala porażki jest zbyt duża”. W raporcie zatytułowanym Childhood Lottery napisała, że obecnego stanu rzeczy nie potrafi postrzegać „inaczej niż jako kryzysu na skalę krajową”.
Rachel de Souza zaapelowała do premiera Andy’ego Burnhama (Partia Pracy), by dał większym samorządom i burmistrzom większą rolę w zapewnianiu dzieciom lepszej edukacji, opieki zdrowotnej, usług dla młodzieży i ochrony policyjnej.
Z raportu wynika, że w roku 2024/25 do służb zdrowia psychicznego skierowano ponad milion dzieci. Aż 55 procent dzieci nie osiąga dobrego wyniku z angielskiego i matematyki na egzaminach GCSE (kończących obowiązkową naukę w wieku 16 lat). W Wielkiej Brytanii milion osób w wieku od 16 do 24 lat nie pracuje, nie uczy się ani nie szkoli. Z kolei 12 procent dzieci przyznało, że nie czuje się bezpiecznie w swojej okolicy.
W audycji Today w radiu BBC Radio 4 rzeczniczka opowiedziała o grupie dzieci, które „praktycznie codziennie” są świadkami przestępstw z użyciem noża, widzą ludzi oddających mocz na ich szkołę i nie mogą chodzić do parku, bo jest „tak pełen przestępczości”.
Dla mnie to jest stan wyjątkowy… to kryzys dzieciństwa – powiedziała.
Najtrudniejsze i najłatwiejsze miejsca do dorastania
Za najtrudniejsze miejsca do dorastania w Anglii uznano Middlesbrough, dzielnicę Hounslow, Bradford, Nottingham, Halton, Peterborough, Leicester, Liverpool, Sunderland i Medway.
Jako „najmniej wymagające miejsca do bycia dzieckiem” opisano natomiast Cheshire East, dzielnicę Merton, hrabstwo Surrey, dzielnicę Richmond upon Thames, hrabstwo Hertfordshire, Cheshire West and Chester, dzielnicę Haringey, hrabstwo Leicestershire, Central Bedfordshire i Wokingham.
W niektórych przypadkach różnice w poziomie usług były uderzające. Na skierowanie dziecka na ocenę zdrowia psychicznego czekało się sześć dni w Leicester i 118 dni w hrabstwie Hampshire i na wyspie Wight. W Richmond upon Thames dobre oceny z angielskiego i matematyki na egzaminach GCSE uzyskało 70 procent dzieci, a w Knowsley – 31 procent.
Zaledwie 6,7 procent dzieci w Bedford czuło się niebezpiecznie w swojej okolicy, w porównaniu z 24,9 procent dzieci w dzielnicy Croydon. W czterech samorządach wydatki na usługi dla młodzieży w przeliczeniu na nastolatka wynosiły zero. W ostatnim roku u dentysty było 86 procent dzieci z Redcar and Cleveland, ale tylko 39 procent w dzielnicy Hackney, która znalazła się wśród 25 obszarów, gdzie u dentysty była mniej niż połowa dzieci.
Nie tylko kwestia ubóstwa
Jak wynika z raportu, za słabe usługi dla dzieci nie zawsze odpowiada ogólne ubóstwo. Haringey w północnym Londynie uzyskało wysoką ocenę usług dla dzieci mimo wysokiego poziomu niedostatku. Cambridge wypadło natomiast niżej, choć jest jednym z najmniej ubogich obszarów w Anglii.
„Jest problem ubóstwa, ale są też problemy z usługami i z ich wydolnością” – powiedziała rzeczniczka w rozmowie z BBC. „Chcę, żeby te miejsca dostały potężny zastrzyk wsparcia” – dodała.
Rachel de Souza zarekomendowała wprowadzenie minimalnego zestawu standardów dotyczących tego, jak na dzieci wpływa poziom edukacji, pracy policji, opieki zdrowotnej i usług dla młodzieży. Jej zdaniem tzw. władze strategiczne (strategic authorities), do których należą obszary z burmistrzami, oraz większe samorządy powinny mieć obowiązek powołania zastępcy burmistrza ds. dzieci, odpowiedzialnego za ocenę wpływu każdej polityki na najmłodszych. Rzeczniczka chce też utworzenia nadzwyczajnego funduszu dla dzieci, z którego finansowano by poprawę usług.
Rząd zapowiada inwestycje
W osobnym artykule opublikowanym w poniedziałek 19 października w dzienniku The Times premier obiecał więcej inwestycji w „sukces naszych młodych ludzi” i napisał, że rząd nie może już wspierać ich „porażki przez system świadczeń”.
Ministerstwo edukacji poinformowało, że pracuje nad poprawą wsparcia w opiece nad dziećmi i standardów w szkołach oraz przekazuje więcej uprawnień „lokalnym liderom”, by mogli kształtować przyszłość edukacji w swoich regionach.
Inwestujemy i przeprowadzamy reformy na każdym etapie drogi dziecka – od większego wsparcia w opiece nad najmłodszymi, przez wyższe standardy w szkołach, szersze wsparcie społeczności dzięki kontynuacji krajowej strategii dla młodzieży (National Youth strategy) i ośrodkom Young Future hubs, po więcej szkoleń i ofert pracy, gdy młodzi ludzie wchodzą w dorosłość – przekazał resort w oświadczeniu.
Rząd poinformował, że otwiera w Anglii 1 000 ośrodków wsparcia rodzin Best Start Family Hubs, które oferują rodzicom i dzieciom kompleksową pomoc, m.in. w zakresie zdrowia, edukacji i doradztwa.
Stowarzyszenie samorządów lokalnych (Local Government Association) podkreśliło, że rząd musi zapewnić usługom publicznym odpowiednie zasoby oraz „uprawnienia na właściwych szczeblach”, by w całym kraju poprawić sytuację dzieci.