Zastrzyki na odchudzanie w NHS w Szkocji – mniej niż 800 pacjentów, lekarze mówią o dyskryminacji
Mniej niż 800 mieszkańców Szkocji dostało w NHS zastrzyki na odchudzanie, a lekarze mówią o dyskryminacji i pogłębianiu nierówności w zdrowiu.
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualności.UK Mniej niż 800 mieszkańców Szkocji otrzymało w ramach publicznej służby zdrowia NHS zastrzyki na odchudzanie, choć leki zatwierdzono do takiego stosowania trzy lata temu. Jak ustalił nadawca publiczny BBC, podczas gdy liczba prywatnych recept na Wegovy i Mounjaro gwałtownie rośnie, mniej niż połowa szkockich regionalnych zarządów NHS (health boards) oferuje obecnie tę terapię wyłącznie w celu redukcji masy ciała – i to jedynie w ramach niewielkich programów pilotażowych. Czołowi lekarze określają tę sytuację jako „dyskryminującą” i przekonują, że brak dostępu w NHS pogłębia nierówności w zdrowiu. Rząd Szkocji podkreśla, że leki te są jedną z wielu metod leczenia otyłości, a decyzje o ich dostępności należą do poszczególnych zarządów.
Spis treści
Co trzeci mieszkaniec Szkocji jest zaliczany do osób otyłych. Otyłość może prowadzić do poważnych powikłań, w tym chorób układu krążenia, nowotworów i cukrzycy. Leki z tej samej grupy co Mounjaro i Wegovy od lat przepisuje się osobom z cukrzycą typu 2 i najprawdopodobniej korzystały z nich tysiące pacjentów. Zastrzyki z grupy GLP-1 hamują apetyt, dzięki czemu szybciej pojawia się uczucie sytości. Nie są jednak odpowiednie dla każdego i mogą wywoływać skutki uboczne.
Mounjaro zatwierdzono do stosowania w NHS w Szkocji wyłącznie w celu redukcji masy ciała w 2023 r., a Wegovy w 2024 r.
Programy pilotażowe w kilku regionach
BBC wysłało wniosek o dostęp do informacji publicznej do wszystkich zarządów NHS w Szkocji z pytaniem, czy przepisują pacjentom zastrzyki wyłącznie w celu redukcji masy ciała. Pięć zarządów odpowiedziało, że robi to w ramach projektów pilotażowych, które umożliwiają niewielkiej grupie pacjentów dostęp do leków w NHS. Jako takie wskazano NHS Forth Valley, NHS Borders, NHS Lothian, NHS Lanarkshire, NHS Western Isles oraz NHS State Hospital.
Z danych wynika, że do września 2026 r. zastrzyki na odchudzanie otrzymało łącznie 705 pacjentów. Tymczasem według szacunków firmy Simple Online Pharmacy co najmniej 300 000 osób kupuje te leki prywatnie.
Pozostałe dziewięć zarządów NHS w Szkocji poinformowało, że obecnie nie przepisuje rutynowo leków wyłącznie w celu redukcji masy ciała, choć niektóre rozważają wprowadzenie takiej możliwości. W wyjątkowych sytuacjach pacjenci z tych regionów mogą jednak otrzymać leki.
„Zatrzymuje życie w miejscu”
Jedną z pacjentek, które mają dostęp do zastrzyków w NHS, jest 54-letnia Kathleen McClaughlin z Laurieston. Do programu NHS Forth Valley skierował ją ginekolog, ponieważ potrzebuje operacji, ale jej waga była zbyt wysoka, by zabieg mógł się odbyć bezpiecznie. Kobieta wielokrotnie bezskutecznie próbowała schudnąć, a obecnie cierpi na zapalenie stawów i ma inne problemy z poruszaniem się. „To zatrzymuje życie w miejscu. Człowiek po prostu wegetuje” – mówi.
Pacjentka nie chciała kupować zastrzyków prywatnie, bo obawiała się, że nie otrzyma odpowiedniego wsparcia. „Nie chciałam iść tą drogą bez kogoś u boku, kto by mnie przez to przeprowadził” – wyjaśnia. Program pilotażowy w Forth Valley obejmuje regularne wizyty kontrolne u farmaceuty i dietetyka.
Badania wykazały, że osoby, które przestają przyjmować zastrzyki na odchudzanie, mogą odzyskiwać utracone kilogramy cztery razy szybciej niż ci, którzy rezygnują z tradycyjnej diety i ćwiczeń. Jak podkreślają eksperci, kluczem do utrzymania wagi jest zestaw działań – od zdrowszych nawyków żywieniowych przez regularny wysiłek fizyczny po monitorowanie stanu zdrowia.
Od kwietnia Kathleen McClaughlin schudła około 25 kg, czyli 13 procent masy ciała. Jak mówi, poprawiło się zarówno jej zdrowie fizyczne, jak i psychiczne.
Nie mogę uwierzyć, że dostałam taką szansę, podczas gdy tak wiele osób musi za to płacić albo w ogóle nie ma takiej możliwości – dodaje.
Surowe kryteria i wstrzymane skierowania
Pacjentów do programu, prowadzonego w szpitalu Falkirk Community Hospital, wybierano według surowych kryteriów. Musieli mieć wskaźnik masy ciała BMI na poziomie co najmniej 40 i chorować na co najmniej cztery poważne schorzenia albo potrzebować operacji ratującej jakość życia. Obecnie w programie uczestniczy 48 pacjentów, a kolejnych 18 otrzymuje leki bezpośrednio od lekarzy rodzinnych (GP). Na czas trwania pilotażu poradnia leczenia otyłości nie przyjmuje jednak nowych skierowań.
Claire Colligan, zastępczyni dyrektora ds. farmacji w podstawowej i środowiskowej opiece zdrowotnej NHS Forth Valley, zapowiada, że zarząd chce rozszerzyć program, ale musi zadbać o to, by był on wykonalny. „To bardzo frustrujące dla ludzi, gdy wiedzą, że te leki są dostępne, a nie mogą ich otrzymać w NHS. Ale te leki nie znikną” – mówi. Jak dodaje, z czasem będzie wiadomo więcej o tym, jak działają i do jakich grup pacjentów je kierować.
„Ogromne pieniądze” na leczenie powikłań
Dostęp do leków na odchudzanie w NHS w całej Wielkiej Brytanii podlega surowym kryteriom. Już w ubiegłym roku redakcja BBC Scotland News ustaliła, że w Szkocji korzysta z nich w NHS bardzo niewiele osób.
Dr Mark Strachan, diabetolog i prezes Królewskiego Kolegium Lekarzy (Royal College of Physicians), uważa za niedopuszczalne, że od tego czasu nie nastąpił żaden znaczący postęp. „NHS co roku wydaje ogromne pieniądze na leczenie powikłań otyłości. Płaci za to, zamiast finansować terapie, które leczyłyby samą otyłość i ograniczały jej skutki zdrowotne” – podkreśla.
Lekarze ostrzegali wcześniej, że gdyby wszyscy uprawnieni mogli otrzymać zastrzyki w NHS, publiczna służba zdrowia zbankrutowałaby z dnia na dzień. Zdaniem dr. Strachana leki są jednak bezpieczne i opłacalne, a można je wprowadzać w sposób ukierunkowany – dla osób najbardziej zagrożonych.
Problem polega na tym, że wiele zarządów w ogóle nie wprowadza tych leków, nawet dla pacjentów z najwyższych grup ryzyka i dla osób, które skorzystałyby na nich najbardziej – mówi.
Jak dodaje, brak dostępu dyskryminuje osoby z otyłością. Dr Strachan przyznaje, że znalazł się w nietypowej sytuacji: może przepisać leki pacjentowi z cukrzycą typu 2, a kilka godzin później tego samego dnia nie może ich przepisać innej osobie z powodu powikłań otyłości.
Obawy o prywatne recepty
Specjalistę niepokoi również skala prywatnego stosowania leków bez udziału pracowników ochrony zdrowia. „Trudno mi wskazać wiele grup leków, w których odsetek prywatnych recept byłby tak wysoki. To jest sprzeczne ze wszystkimi zasadami bezpiecznego przepisywania leków, jakie obowiązują w NHS w Szkocji” – zaznacza. Ponieważ otyłość częściej dotyka osoby o niższych dochodach, różnica między dostępem prywatnym a dostępem w NHS – jak podkreśla dr Strachan – pogłębia także nierówności w zdrowiu.
Dr Jane Sehgal, lekarka rodzinna i trenerka zdrowia z Edynburga, wspiera osoby, które prywatnie płacą za leki z grupy GLP-1. Jak wyjaśnia, otyłość to złożony stan, którego odpowiedzialne leczenie nie jest proste. Wpływa na nią wiele czynników, takich jak sen, stres, równowaga między pracą a życiem prywatnym i relacje, dlatego pacjenci muszą zmierzyć się ze skutkami swojego stylu życia i zachowań.
48-letnia Sabriena Clayton przez całe życie zmagała się z nadwagą, mimo że regularnie ćwiczyła i dobrze się odżywiała. Dwa lata temu, gdy jej wskaźnik BMI przekroczył 30, co mieści się w zakresie uprawniającym do leczenia w NHS, zaczęła prywatnie płacić za leki z grupy GLP-1. Schudła już około 19 kg. „Na początku było tak, jakby w mózgu wyłączył się przełącznik – po prostu przestałam myśleć o jedzeniu i mogłam dokonywać naprawdę zdrowych wyborów. Czuję się teraz o wiele lepiej sama ze sobą. Dosłownie nie noszę już ciężaru ani w głowie, ani na ciele” – mówi.
Rząd Szkocji wskazuje na zarządy NHS
Minister zdrowia publicznego Szkocji Maree Todd (SNP) podkreśla, że leki są jedną z wielu skutecznych metod leczenia otyłości, obok zbilansowanej diety i aktywności fizycznej. „Za decyzje o wdrażaniu i dostępności leków, w tym leków na otyłość, odpowiadają poszczególne zarządy NHS” – przekazała.
Jak dodała, zarządy podejmują decyzje w oparciu o krajowe stanowisko w sprawie stosowania leków z grupy GLP-1 (National Consensus Statement). Zaleca ono wprowadzanie leków na otyłość etapami, w zależności od wskaźnika BMI pacjenta i chorób związanych z otyłością.