Pracownik szpitala w Kornwalii powiedział pacjentce, że ma raka – zanim zrobił to lekarz
Kobieta z Kornwalii dowiedziała się o raku od pracownika szpitala Royal Cornwall Hospital, który zajrzał do jej dokumentacji - dwa dni przed wizytą u konsultanta. Trust przeprosił dopiero po...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualności.UK Kobieta z Kornwalii dowiedziała się, że ma raka, od pracownika szpitala, który zajrzał do jej dokumentacji medycznej – kilka dni przed wizytą u konsultanta, na której miała poznać wyniki badań. Jak podaje nadawca publiczny BBC, do naruszenia ochrony danych doszło w szpitalu Royal Cornwall Hospital w Truro. Pippa Boardman z Lostwithiel mówi, że straciła godność i prywatność, a przeprosiny od szpitala dostała dopiero wtedy, gdy skontaktowało się z nim BBC. Szpitalny trust zapewnia, że jest mu „naprawdę przykro” i że „podjęto odpowiednie działania”.
„Choć nie możemy ujawniać szczegółów indywidualnych spraw pracowniczych, chcemy zapewnić panią Boardman, że potraktowaliśmy tę sprawę niezwykle poważnie” – przekazał trust.
Telefon od znajomego
Boardman, która dziś dobrze wraca do zdrowia po chorobie, opowiada, że do jej danych zajrzał pracujący w szpitalu mężczyzna, którego luźno znała.
Zadzwonił do mnie do domu ktoś, kogo znam ze sportu, który uprawiam. Ten mężczyzna powiedział: „Pippa, nie chcę, żebyś się martwiła, ale masz raka”. Po prostu nie mogłam w to uwierzyć – relacjonuje.
Dwa dni później konsultant potwierdził, że ma raka piersi. Po dziewięciu miesiącach, jak mówi, dobra rekonwalescencja nie cofnęła szkód, jakie wyrządziło jej to doświadczenie: „Straciłam godność i straciłam prywatność”. W ostatnim czasie w NHS doszło też do innych naruszeń danych pacjentów, które minister zdrowia Yvette Cooper (Partia Pracy) nazwała hańbą.
„Gdzie są moje prawa”
Według Boardman część jej traumy wynika ze sposobu, w jaki szpital potraktował sprawę. „Naprawdę mnie przygnębia, że ludzie nie widzą, jak bardzo inwazyjne jest to, gdy ktoś przegląda twoje dane, a potem niewłaściwie je przekazuje” – mówi. Trust tłumaczył jej, że ze względu na prawa pracownika nie może przekazać jej informacji, a przeprosił dopiero po kontakcie BBC.
„Złożenie skargi wymagało dużo odwagi i nie rozumiałam, dlaczego szpital nie był gotów ze mną rozmawiać. Rozumiem, że jego prawa muszą być chronione. Ale cały czas myślałam: gdzie są moje prawa?” – mówi. Chce, by inni nie musieli przechodzić przez to samo. „Jeśli chodzi o raka, jestem w bardzo dobrym miejscu. Jestem natomiast w okropnym miejscu, jeśli chodzi o to, co się stało i jak się stało” – dodaje.
Stanowisko szpitala
Szpitalny trust NHS w Kornwalii (Royal Cornwall Hospitals NHS Trust) przekazał, że pracownik miał uprawniony dostęp do jej dokumentacji w ramach pracy, ale kontaktowanie się z nią wykraczało poza jego obowiązki. „To nie powinno było się wydarzyć i zdajemy sobie sprawę z niepokoju, jaki to wywołało” – przekazał trust. Jak dodał, odpowiednie działania podjęto po dochodzeniu, które wszczęto natychmiast po zgłoszeniu sprawy przez pacjentkę.
Pracownikom przypomniano, że dokumentację pacjentów można przeglądać wyłącznie z uzasadnionych powodów służbowych. Trust przegląda też swoje zasady w świetle zaostrzonych wytycznych NHS w Anglii dotyczących niewłaściwego dostępu do danych pacjentów.