Pasażerka ranna w katastrofie kolejowej pod Bedford – »Nasza kolej nie wydaje się spełniać swojego zadania«
Kobieta, która złamała nogę w czerwcowym zderzeniu pociągów pod Bedford, od tamtej pory nie wsiadła do pociągu. Wstępny raport RAIB: maszynista minął czerwony sygnał, a stojący skład zatrzymała...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualności.UK Pasażerka, która złamała nogę w śmiertelnej katastrofie kolejowej pod Bedford, uważa, że brytyjska kolej „nie wydaje się spełniać swojego zadania” po tym zderzeniu i letnich wykolejeniach. Jak podaje londyńska gazeta The London Standard, powołując się na agencję PA, 60-letnia Melanie R. jechała do Londynu pociągiem przewoźnika East Midlands Railway (EMR) z Corby do stacji St Pancras. Skład stał, gdy 19 czerwca w Elstow pod Bedford uderzył w niego inny pociąg tego samego przewoźnika.
Spis treści
Zginął 60-letni maszynista jadącego pociągu Shaun B., a ponad 160 osób zostało rannych. Melanie R. mówi, że od tamtej pory „nie była w stanie wsiąść do pociągu” i nie wie, kiedy to się zmieni.
Oprócz mojego doświadczenia z Bedford w czerwcu w tym roku podczas fali upałów dochodziło w Wielkiej Brytanii do wykolejeń, co wskazuje na infrastrukturę, która sobie nie radzi. Jasne jest, że potrzebne są inwestycje, nasza kolej nie wydaje się spełniać swojego zadania, ale czy tak się stanie, pokaże czas – powiedziała.
„Myślałam, że to bomba”
Emerytowana prawniczka z Finedon w hrabstwie Northamptonshire doznała m.in. złamania nogi, silnych stłuczeń i obrzęków. Nadal przechodzi fizjoterapię i terapię traumy. Mimo to uważa się za „jedną z tych, które miały szczęście”, bo inni odnieśli poważniejsze obrażenia. Wcześniej przez ponad dekadę jeździła pociągiem do Londynu raz lub dwa razy w tygodniu – w Londynie mieszka troje jej dorosłych dzieci, pracuje tam jej mąż i toczy się duża część życia towarzyskiego rodziny.
Jak wspomina, nic w pociągu nie zapowiadało problemu, aż nagle rozległ się głośny huk, a skład natychmiast się zatrzymał. „Myślałam, że to była bomba i że musimy natychmiast wysiąść” – opowiada. Została przygnieciona w fotelu, a gdy próbowała wstać, nie mogła ustać na nodze. W pierwszym wagonie, w którym jechała, wiele osób zostało poważnie rannych. Sytuację po zderzeniu opisała jako „kompletną masakrę”, a pociąg według niej „wyglądał, jakby zapadł się do środka”. Zadzwoniła pod numer alarmowy 999, a z fotela, po drabinie i z torów pomogli jej zejść inni. Karetką trafiła do szpitala Luton and Dunstable, a przez kolejne tygodnie potrzebowała ortezy, kul i wózka inwalidzkiego.
Wstępny raport RAIB
Wstępny raport państwowej komisji badania wypadków kolejowych RAIB (Rail Accident Investigation Branch) wykazał, że maszynista minął czerwony sygnał tuż przed zderzeniem. Wstępna analiza rejestratora danych wykazała, że jego pociąg jechał z prędkością około 122 km/h, gdy dziewięć sekund przed zderzeniem uruchomiono hamulce. W chwili uderzenia prędkość spadła do około 80 km/h. Według RAIB stojący pociąg zatrzymał się „nieoczekiwanie” po tym, jak usterka systemu automatycznego ostrzegania (AWS) uruchomiła jego hamulce. W efekcie sygnał za nim automatycznie zmienił się na czerwony.
Melanie R. mówi, że uspokaja ją dokładność dochodzenia, ale już dotychczasowe ustalenia ją niepokoją. Jak zauważa, pierwszy pociąg zatrzymał się, choć sygnał był zielony, a drugi mógł minąć czerwony sygnał bez systemu, który przejąłby kontrolę nad pociągiem. Domaga się, by przewoźnicy i zarządca infrastruktury kolejowej Network Rail wdrożyli wnioski z dochodzenia.
Paul McClorry z kancelarii Hudgell Solicitors, która reprezentuje ją i innych rannych pasażerów domagających się odszkodowań od EMR i Network Rail, podkreślił, że końcowy raport musi wskazać nie tylko, co poszło źle, ale też co trzeba zmienić, by to się nie powtórzyło. „Żyjemy w czasach zaawansowanej technologii i rosnącej automatyzacji, a takie zdarzenia po prostu nie powinny być możliwe” – powiedział.
Przewoźnik i ministerstwo czekają na raport końcowy
Rzecznik EMR złożył kondolencje rodzinie i bliskim maszynisty oraz wszystkim poszkodowanym. Przewoźnik przyjął z zadowoleniem publikację raportu okresowego RAIB, ale podkreślił, że jego ustalenia mogą się zmienić, a komentowanie szczegółów przed zbadaniem wszystkich dowodów byłoby niewłaściwe. Mark Budden, dyrektor trasy East Midlands w Network Rail, zapewnił, że bezpieczeństwo pasażerów i pracowników jest priorytetem. Rzecznik ministerstwa transportu przekazał, że resort dopilnuje, by branża wdrożyła ustalenia końcowego raportu RAIB, i zaapelował o powstrzymanie się od spekulacji do czasu ustalenia wszystkich faktów.