Rząd po raz pierwszy wkroczy w ustalanie rachunków za wodę – minister Angela Eagle pisze do firm wodociągowych w Anglii i Walii
Brytyjski rząd zamierza po raz pierwszy w historii wpłynąć na to, jak ustalane są rachunki za wodę i na co firmy wodociągowe przeznaczają inwestycje. Jak podaje dziennik The Guardian, minister...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualności.UK Brytyjski rząd zamierza po raz pierwszy w historii wpłynąć na to, jak ustalane są rachunki za wodę i na co firmy wodociągowe przeznaczają inwestycje. Jak podaje dziennik The Guardian, minister środowiska Angela Eagle (Partia Pracy) poinformowała dostawców wody w Anglii i Walii, że zamierza interweniować w kolejnym przeglądzie cen, który prowadzi regulator rynku wodnego Ofwat. Rząd chce, by firmy obniżały koszty i ograniczały wycieki oraz zrzuty ścieków. Minister nie zażądała jednak wprost obniżki rachunków.
Według źródeł w brytyjskim ministerstwie środowiska, żywności i spraw wsi (Defra) dziesięcioletni plan premiera Andy’ego Burnhama, który ma zostać przedstawiony po budżecie zapowiedzianym na przyszły tydzień, da rządowi silniejsze narzędzia do obniżania rachunków i kierowania lokalnymi inwestycjami. Osoby z otoczenia minister podkreślają jednak, że potrzebne są też działania natychmiastowe, bo firmy już teraz podejmują decyzje przed kolejnym procesem ustalania cen, który ma się zakończyć w 2029 r.
Pierwsza taka interwencja
Rząd nigdy wcześniej nie ingerował w pięcioletni przegląd cen. Prowadzi go Ofwat, który analizuje plany biznesowe firm i decyduje, ile mogą one pobierać od klientów, by pokryć inwestycje i koszty bieżące.
Angela Eagle napisała do regulatorów i prezesów firm wodociągowych, że przegląd musi spełniać konkretne priorytety rządu, w tym zapewnić płacącym rachunki znacznie lepszy stosunek jakości do ceny. Firmy mają się skupić na inwestycjach w nowe technologie, które pozwolą oszczędzać, oraz na wczesnym reagowaniu na wycieki i problemy ze ściekami. Minister domaga się też lepszej komunikacji i przekazania większej władzy decyzyjnej lokalnym społecznościom i ich przedstawicielom.
Pierwszym priorytetem mają być rachunki, na które stać odbiorców. „Przystępność oznacza pełne skupienie na stosunku jakości do ceny dla klientów” – czytamy w liście.
Chcą czystych rzek. Chcą niezawodnych usług wodociągowych. Chcą wiedzieć, że ich pieniądze są wydawane rozsądnie, a rachunki pozostają przystępne. I chcą mieć pewność, że system działa w ich interesie – napisała minister o oczekiwaniach mieszkańców.
Jak ostrzega list, nie będzie to „rutynowy przegląd cen”, lecz „początek długofalowego przejścia do innego modelu sektora wodnego”.
Zapowiedź większych zmian
Według źródeł w Defra to pierwsza z serii zmian w branży wodnej, które mają być ogłaszane w najbliższych miesiącach. Sektor ten ma być „jednym z najwyraźniejszych symboli frustracji społeczeństwa stanem brytyjskiej infrastruktury”. Jedno ze źródeł w ministerstwie powiedziało dziennikowi, że minister będzie znacznie stanowczej mówić firmom i regulatorom, czego się od nich oczekuje, i wykorzysta dostępne narzędzia, by już na wczesnym etapie wpływać na ich decyzje inwestycyjne.
Interwencja zbiega się z poszukiwaniem przez rząd bardziej radykalnych rozwiązań dla firmy Thames Water. Premier Burnham zapowiadał wcześniej jej nacjonalizację, ale – jak pisze The Guardian – nie znalazł dotąd sposobu, by przeprowadzić ją bez wydania miliardów funtów, długiej batalii sądowej albo obu tych rzeczy naraz. Thames Water kończą się pieniądze, a firma niedawno poprosiła wierzycieli o dodatkowe 2,4 miliarda funtów.
Rachunki rosną od 2024 r.
Poprzedni przegląd cen w 2024 r. zakończył się bardzo kontrowersyjnymi podwyżkami. Ofwat zatwierdził wówczas program modernizacji wart 104 miliardy funtów, finansowany w dużej mierze z corocznych podwyżek, przez które przeciętne rachunki za wodę wzrosną w drugiej połowie dekady o 36 procent. Najwyższą podwyżkę dostał Southern Water – jego klienci do 2030 r. zapłacą o 53 procent więcej, średnio 642 funty rocznie.
Latem kilku dużych dostawców poprosiło o zgodę na pobieranie od klientów kolejnych miliardów funtów na pokrycie rosnących kosztów inwestycji i zadłużenia, co wywołało oburzenie działaczy i polityków, w tym premiera. Burnham ostrzegał wtedy, że płacący rachunki nie mogą być traktowani jak „czek in blanco” ani „bezdenne źródło pieniędzy na pokrywanie cudzych porażek”.
Zwolennicy upaństwowienia branży uważają jednak, że zapowiedź niewiele zmieni. Sophie Conquest z organizacji We Own It nazwała propozycje „kolejnym przestawianiem leżaków na Titanicu”. Jej zdaniem rząd powinien powstrzymać podwyżki, a firmy, które nie potrafią działać bez sięgania do kieszeni klientów, powinny upaść, by woda mogła przejść w ręce publiczne.