Kampania Be Ready bez paniki w sklepach – sklepy z zapasami na sytuacje kryzysowe notują rekordowe zamówienia
Rządowa kampania Be Ready zachęca do zapasów na trzy dni. Sklepy z wyposażeniem na sytuacje kryzysowe notują rekordowe zamówienia, ale paniki nie ma - a psycholodzy chwalą realistyczny przekaz.
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualności.UK Rządowa kampania Be Ready („Bądź gotów”), która zachęca gospodarstwa domowe w Wielkiej Brytanii do zgromadzenia zapasów na trzy dni, zwiększyła sprzedaż artykułów pierwszej potrzeby, ale nie wywołała paniki. Jak podaje dziennik The Guardian, właściciele sklepów z wyposażeniem na sytuacje kryzysowe mówią o rekordowym zainteresowaniu, a psycholodzy oceniają przekaz rządu jako realistyczny i uspokajający. Kampanię uruchomiono w czwartek 22 października.
Rząd radzi, by na wypadek gwałtownych zjawisk pogodowych lub cyberataków mieć w domu zapasy na trzy dni, tak by służby mogły w pierwszej kolejności pomagać najbardziej potrzebującym. W krótkim, dwustronicowym dokumencie zaleca m.in. wodę butelkowaną i żywność o długim terminie przydatności na trzy dni, latarkę z zapasowymi bateriami, radio FM na korbkę, apteczkę i kopię paszportu. Żeby uniknąć wykupywania towarów, rząd radzi najpierw sprawdzić szafki, a zapasy uzupełniać stopniowo przy zwykłych zakupach.
Miesiąc zamówień w jeden dzień
Jack Brown, współwłaściciel sklepu Sgt Prepper Shop z żywnością awaryjną i sprzętem survivalowym, mówi, że w pierwszych 24 godzinach kampanii dostał tyle zamówień, ile zwykle w ciągu miesiąca. Jak żartuje, myślał, że telefon mu się zawiesił albo ktoś go zhakował. Zalecenia ocenia jako rozsądne i proporcjonalne. Jego zdaniem trzy dni to „złoty środek”, bo większość codziennych sytuacji kryzysowych, takich jak przerwy w dostawie prądu, awaria wodociągu czy podtopienia, rozwiązuje się w tym czasie. Zapas na miesiąc przytłoczyłby ludzi i większość nie zrobiłaby nic.
Brown dodaje, że radio na korbkę, zwłaszcza z wbudowaną latarką i gniazdem USB do ładowania telefonu, to jedna z najprzydatniejszych rzeczy, jakie można mieć. Dan Goss, który prowadzi serwis Start Prepping UK, mówi, że ruch na jego stronie wzrósł o 700 procent, odkąd w sierpniu pojawiły się informacje o kampanii. Ryzyko paniki ocenia jako niskie, bo wymagałoby to, by ogromna liczba osób jednocześnie potraktowała zalecenia jako priorytet.
Psycholożka: ludzi trzeba traktować jak dorosłych
Dr Sarita Robinson z University of Lancashire, prodziekan wydziału psychologii i nauk humanistycznych, przekonuje, że niewiele wskazuje na to, by takie kampanie wywoływały panikę.
Istnieje przekonanie, że jeśli powiemy ludziom prawdę, wywołamy panikę, a tak nie jest. Problemy zaczynają się wtedy, gdy informacje się ukrywa i powstaje próżnia informacyjna – powiedziała.
Jak ocenia, kampania Be Ready jest „realistyczna” i „powinna uspokajać, bo traktuje ludzi jak dorosłych”. Zwraca też uwagę, że od pandemii Covid-19, gdy wiele osób widziało puste półki w supermarketach, postrzeganie przygotowań na sytuacje kryzysowe się zmieniło. Jej badanie z czasów pandemii wykazało, że osoby, które kilka tygodni wcześniej miały w domu niewielkie zapasy żywności, maseczek i żelu do rąk, miały mniej objawów lęku, depresji i stresu.
Dziennik przypomina, że rządowa kampania „Protect and Survive” z 1980 r., która radziła, jak przetrwać atak jądrowy, spotkała się ze sceptycyzmem i drwinami, a potem z polityczną krytyką. Zdaniem dr Robinson rząd powinien pokazywać, że przygotowanie się na sytuacje kryzysowe jest czymś zwyczajnym i powszechnym w innych krajach, a nie budowaniem schronu w ogrodzie.