Do 100 funtów kary za głośną muzykę i zaśmiecanie w autobusach w Anglii – kierowca z 41-letnim stażem: „Tego nie da się wyegzekwować”
Rząd chce karać pasażerów autobusów w Anglii grzywną do 100 funtów za zachowania aspołeczne. Kierowca z hrabstwa Staffordshire wątpi, czy przepisy coś zmienią.
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualności.UK Brytyjski rząd chce karać pasażerów autobusów w Anglii grzywną do 100 funtów za zachowania aspołeczne, ale doświadczony kierowca wątpi, czy nowe przepisy coś zmienią. Jak podaje nadawca publiczny BBC, rozwiązania mają ograniczyć słuchanie głośnej muzyki, zaśmiecanie, palenie e-papierosów i zachowania zastraszające innych w transporcie publicznym. Pete Gibson, który od 41 lat prowadzi autobusy, uważa jednak, że bez realnego egzekwowania kary niewiele dadzą.
Spis treści
Gibson wspomina, że przez ponad cztery dekady za kierownicą widział bójki, zażywanie narkotyków i obelgi, a raz ktoś wyciągnął na niego nóż.
Tego nie da się wyegzekwować. To przepis o niczym. Głośna muzyka przeszkadza kierowcy i innym pasażerom, ale jak ściągnąć kogoś na miejsce wtedy, kiedy jest potrzebny? To niepotrzebna zasada, która będzie łamana każdego dnia, a nikt nie będzie stał za kierowcą – mówi Gibson.
„Ty przeciwko pełnemu autobusowi”
Jak podkreśla kierowca, jednym z największych problemów jest poczucie osamotnienia w trudnych sytuacjach. „Zostajesz z tym sam i to ty przeciwko pełnemu autobusowi ludzi” – mówi. Według niego najpoważniejsze zdarzenia wykraczają daleko poza puszczanie muzyki z telefonów czy głośników: bójki, kłótnie pasażerów i odmowy ustąpienia miejsca osobom na wózkach i rodzicom z wózkami dziecięcymi. „Nieważne, jak silny jesteś albo jak dobrze sobie radzisz, zawsze jesteś bezbronny” – dodaje.
Gibson pracuje obecnie dla przewoźnika Stanton’s of Stoke i jeździ głównie po północnej części hrabstwa Staffordshire, wożąc przede wszystkim osoby starsze i uczniów. Mimo trudności nie zamierza rezygnować z pracy. Jak mówi, lubi kontakt z ludźmi i stałych pasażerów, którzy znają kierowcę i nie traktują go jak „anonimowego faceta za kółkiem”.
Pasażerka: kara może odstraszyć
Inaczej widzi to Kathy Williams, jedna ze stałych pasażerek, wracająca z zakupów w Stoke-on-Trent. Jej zdaniem groźba grzywny może skłonić część osób do zastanowienia się, zanim zaczną się źle zachowywać. Jak mówi, w autobusach nie zauważa tego problemu tak bardzo jak w pociągach, ale już samo to, że premier poruszył temat, może zniechęcić do takich zachowań.
Rząd i policja o egzekwowaniu
Rząd zapewnia, że nowe przepisy mają poprawić komfort podróży, a kierowcy nie będą odpowiadać za ich egzekwowanie – zajmą się tym upoważnieni funkcjonariusze i policja. Gibson wątpi jednak, czy policja zdoła reagować na wiele zgłoszeń.
Nadinspektor David Barrow, odpowiedzialny w policji hrabstwa Staffordshire (Staffordshire Police) za walkę z zachowaniami aspołecznymi, zapewnił, że policja z zadowoleniem przyjmuje rządowe rozwiązania. Jak wyjaśnił, funkcjonariusze będą najpierw rozmawiać i tłumaczyć, a dopiero potem karać, i nadal będą współpracować z przewoźnikami i samorządami.
Tam, gdzie chodzi o przestępstwo, groźby lub zagrożenie bezpieczeństwa, nadal będziemy odpowiednio reagować i zajmować się powtarzającymi się problemami na podstawie informacji od pasażerów, kierowców i przewoźników – zapowiedział nadinspektor Barrow.