Szpital Grange w Cwmbran nazywany w sieci „niebezpiecznym” – dyrekcja: jeden z najbezpieczniejszych w kraju, ale brakuje łóżek
Kierownictwo najnowszego szpitala w Walii przekonuje, że placówka jest bezpieczna, mimo że w mediach społecznościowych nazywa się ją „niebezpieczną” i „fatalną”. Jak podaje nadawca publiczny BBC,...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualności.UK Kierownictwo najnowszego szpitala w Walii przekonuje, że placówka jest bezpieczna, mimo że w mediach społecznościowych nazywa się ją „niebezpieczną” i „fatalną”. Jak podaje nadawca publiczny BBC, Grange University Hospital w Cwmbran w hrabstwie Torfaen od otwarcia jest krytykowany za długie oczekiwanie, przepełnienie, braki kadrowe i jakość opieki. Dyrekcja przyznaje, że personel jest „zdruzgotany” spadkiem zaufania pacjentów, ale podkreśla, że pod względem bezpieczeństwa, w tym przeżywalności, szpital wypada lepiej niż wiele innych. Apeluje do osób poważnie chorych, by nie bały się szukać tam pomocy.
Spis treści
Przepełniony oddział ratunkowy
W dniu wizyty reporterów BBC wszystkie osiem łóżek na sali resuscytacyjnej szpitalnego oddziału ratunkowego (A&E) było zajętych, a karetki zgłaszały kolejnych pacjentów w stanie zagrożenia życia. Na oddziale przebywało ponad 90 osób, a najdłuższe oczekiwanie wynosiło około 18 godzin.
Jesteśmy ponad nasze możliwości. Wszyscy ciężko pracują, ale szpital jest po prostu za mały – mówiła lekarka dr Zoe Morgan-Pittard.
84-letnia Margaret Giles z pobliskiego Croesyceiliog spędziła dziewięć godzin na wózku w dodatkowej przestrzeni za boksami SOR po tym, jak poślizgnęła się i uszkodziła biodro. Badanie RTG wykluczyło złamanie. Jej mąż Alan podkreślał, że winy nie upatruje w personelu, lecz w systemie.
Karetki szybciej wracają na trasę
Pacjenci są umieszczani w otwartych przestrzeniach m.in. po to, by szybciej zwalniać karetki. Przed szpitalem reporterzy naliczyli co najmniej osiem ambulansów. Dawniej załogi potrafiły czekać na przekazanie pacjenta przez całą 12-godzinną zmianę, dziś celem jest 45 minut. W dniu wizyty udało się to w przypadku 33 procent karetek, a w poprzednich 30 dniach – 67 procent. Darren Panniers z walijskiego pogotowia (Welsh Ambulance Service) mówi o „ogromnej poprawie”.
Szpital urządził też w kontenerze salę przejściową z 10 łóżkami i 15 fotelami dla pacjentów czekających na wypis lub przeniesienie do innej placówki. Jak tłumaczy starsza pielęgniarka Sian Williams, nawet jedno zwolnione łóżko ma znaczenie dla karetek czekających przed budynkiem.
„To bezpieczny szpital”
Szpital kosztujący 350 milionów funtów otwarto przedwcześnie we wrześniu 2020 r., w czasie pandemii. Skupiono w nim specjalistyczne usługi, m.in. intensywną terapię, chirurgię i oddział ratunkowy, przeniesione ze szpitali w Newport i Abergavenny. Zarząd zdrowia Aneurin Bevan University Health Board pozostaje na czwartym, drugim najwyższym poziomie nadzoru rządu Walii z powodu obaw dotyczących opieki doraźnej i ratunkowej.
Dyrektor operacyjna Leanne Watkins uważa, że krytyka w sieci jest niesprawiedliwa i wynika z niewielkiej liczby skarg. Jak podkreśla, szpital ma jedne z najlepszych w Walii wskaźników śmiertelności, a przy niektórych zabiegach, takich jak operacje złamania szyjki kości udowej i chirurgia nagła, należy do czołówki w Wielkiej Brytanii. Przyznała jednocześnie, że szpitalowi przydałoby się więcej łóżek.
Wiemy, że musimy działać lepiej i że opóźnienia są nie do przyjęcia, ale zespoły pracują niezwykle ciężko. To jest bezpieczny szpital – zapewniła Watkins.
Według danych zarządu zdrowia śmiertelność w szpitalu jest niższa niż w porównywalnych placówkach w Walii, a odsetek pacjentów umierających na oddziale ratunkowym pozostaje poniżej walijskiej średniej i systematycznie spada.